Pozdrowienia z Kamerunu

marcinl, 22 maj, 2018 - 08:55
Ewelina Węglewska

Niedawno pisaliśmy o planowanej wyprawie poznańskich lekarzy do Kamerunu i akcji „Oczy Afryki”. Wczoraj dostaliśmy od nich bardzo poruszający list, który drukujemy w całości. To ciekawa lektura o czymś co dalekie i nieznane. Oto on:

 

Szanowni Państwo,

 

Przesyłam Państwu serdeczne pozdrowienia ze środka kameruńskiego tropikalnego lasu. Wraz z ekipą prowadzonej przez Fundację „Redemptoris Missio” akcji „Oczy Afryki” przybyliśmy w to miejsce, aby przeprowadzać operację zaćmy. Nasz zespół składa się z wielkopolskich okulistów: Izabeli Rybakowskiej, Ryszarda Szymaniaka i Macieja Matuszyńskiego, którzy zdecydowali się poświęcić swój czas i umiejętności, aby bez żadnego wynagrodzenia pomagać ubogim mieszkańcom Kamerunu i Republiki Środkowej Afryki. Podróż do tego miejsca trwała dwie doby. Do Kamerunu dotarło z nami 12 sztuk bagażu, w którym zabraliśmy leki i sprzęt medyczny. Na lotnisku w Berlinie, kiedy opowiedzieliśmy czym będziemy się w Kamerunie zajmować linie lotnicze Brussels Airlines zwolniły nas z opłat za cały nadbagaż.

 

W Kamerunie na lotnisku oprócz polskich misjonarek Ewy Gawin i siostry Kolbeny Frąckiewicz czekała na nas pani konsul Mirosława Etoga, która pomogła nam przejść wszelkie formalności i mogliśmy się udać w dalszą drogę. W samym Kamerunie przemierzyliśmy ponad 650 km, z czego blisko połowa wiodła po nieutwardzonych  leśnych drogach. O 2 w nocy dotarliśmy do polskiej misji w Gari Gombo, którą prowadzi o. Alojzy Chrószcz ze zgromadzenia Misjonarzy Oblatów. Jego radości nie było końca; czekał na okulistów blisko trzy lata. Tym bardziej było to dla niego ważne, gdyż za tydzień żegna się z tym miejscem, w którym spędził ponad 20 lat. Chciał, aby operacje zaćmy były jego ostatnim prezentem dla jego parafian. Następnego dnia od rana rozpoczęliśmy przystosowywanie pomieszczenia w misyjnej przychodni do warunków sali operacyjnej. Za stół operacyjny posłużyło nam łóżko porodowe, a doktor Ryszard Szymaniak zasiadł na kuchennym stołku i kilku książkach, które udało nam się znaleźć na misji. W poczekalni od wczesnych godzin porannych czekał już tłum pacjentów. Przybyli oni z najdalszych okolic. Jedna z kobiet wraz ze swoją córką przemierzyła odległość 120 km, co zważywszy na stan tutejszych dróg było nie lada wyzwaniem. Niektórzy z pacjentów przeszli piechotą wiele kilometrów, aby móc odzyskać dawno utracony wzrok.

 

Nie wszyscy nasi pacjenci zostali zakwalifikowani do operacji. Wielu z nich dotarło do nas za późno. Niektórzy z nich zostali prawdopodobnie oślepieni przez tutejszych szamanów, którzy leczą poprzez nacinanie rogówki. Niełatwo jest informować, że nie jesteśmy w stanie im pomóc.

 

Po badaniach i kwalifikacji pacjentów lekarze rozpoczęli operacje. Pierwszego dnia zabiegi trwały do północy. Nasi pacjenci spędzili noc w przychodni a rano zdjęto im opatrunki. Byliśmy świadkami wielu wzruszających momentów i powitań pomiędzy naszymi pacjentami a ich bliskimi. Jeszcze tylko rozdanie okularów przeciwsłonecznych, leków, wspólne zdjęcie i mogą rozejść się do domów.

 

Aktualnie operujemy już w innej miejscowości, w przychodni w Ndelele. Tutaj blisko połowa naszych pacjentów stanowią uchodźcy z Republiki Środkowej Afryki, głównie z plemienia Bororo. To ludzie, którzy zostali pozbawieni przez rebeliantów swoich krów i znaleźli schronienie w obozach dla uchodźców. Właśnie trwa ramadan, nasi pacjenci poszczą od świtu do zachodu słońca, nie spożywają też żadnych napojów, ale kiedy prosimy, aby popili wodą lek sumiennie wykonują lekarskie zalecenia. Do tej pory przebadaliśmy ponad 200 osób, a zoperowanych zostało 58. Jutro wyruszamy do misji w Doume, gdzie czekają na nas kolejni chorzy.

 

Nasz projekt jest finansowany przez Departament Pomocy Humanitarnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 

Bardzo serdecznie pozdrawiamy!

 

Ekip wolontariuszy Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”.

 

Izabela Rybakowska

Ryszard Szymaniak

Maciej Matuszyński

Justyna Janiec-Palczewska

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz