Pożegnanie wujka

marcinl, 15 marzec, 2017 - 10:08
Zbyszek Strugała

18 listopada 2016r. odszedł z pracy w Warsztacie nasz fajny terapeuta Pan Mariusz Gomulski. Był on terapeutą pracowni stolarskiej od początku powstania Warsztatu Terapii Zajęciowej w Czeszewie, tj. 1 grudnia 2003r. Wraz z uczestnikami robił różne fajne rzeczy z drewna, i ze sklejki, z której wycinał różne zabawki, zwierzątka, choinki i wiele innych podobnych rzeczy także dla pozostałych pracowni, które malowały i ozdabiały. Pan Mariusz, czyli wujek, bo taki miał przydomek i tak na niego wołali uczestnicy, był takim dobrym i wesołym, żartobliwym wujkiem, którego wszyscy bardzo lubili, a najbardziej był lubiany przez osoby na wózkach, którym bardzo dużo pomagał, za co bardzo dziękujemy!

 

Pożegnanie z nami uczestnikami odbyło się w pracowni gospodarstwa domowego, gdzie było ciasteczka i kawa. Pan Mariusz z nami porozmawiał, pożartował, i prawdopodobnie będzie nas odwiedzał.

 

Moje kontakty z Panem Mariuszem na początku nie były takie ścisłe, ponieważ ja wtedy nie potrzebowałem dużo pomocy w Warsztacie, chyba, że Warsztat miał jakiś wyjazd lub imprezę, to wtedy mi Pan Mariusz pomagał. Potem, kiedy w czerwcu 2008r. pojechałem z Warsztatem na pierwszą 4-dniową wycieczkę w góry i do Czech, a Pan Mariusz był wtedy moim opiekunem, i chyba wtedy dopiero poznałem go nieco bliżej. Ale największej pomocy zacząłem potrzebowałem od terapeutów w WTZ po sierpniu 2008r., kiedy zachorowałem na kręgosłup i stałem się całkiem niesprawny, i wtedy zaczęła się wielka znajomość z terapeutą Mariuszem. Prawie na wszystkich wycieczkach, na których byłem, Pan Mariusz był przeważnie moim głównym opiekunem, i to bardzo dobrym opiekunem. Dzięki pomocy Pana Mariusza pokonałem wiele barier architektonicznych na niektórych wycieczkach. Pamiętam jak byliśmy z Warsztatem nad morzem, kiedy Pan Mariusz mnie wózkiem zapchał po piachu nad sam brzeg morza, tak, że mogłem palcem dotknąć morskiej wody, i ta ostatnia wycieczka do Kudowy Zdrój w sierpniu 2015r., kiedy to pełen obaw poszedłem wtedy na basen z Panem Mariuszem i on pomógł mi wszystko przezwyciężyć. Przy jego pomocy i dzięki asekuracji pływałem odpychając się nogami! To było niesamowite! Z Panem Mariuszem tez pierwszy raz byłem w saunie.

 

Drogi Panie Mariuszu serdecznie dziękujemy za wszystko, co dla nas i dla Warsztatu zrobiłeś, chociaż czasami bywało ciężko. Szkoda nam, że już Pan nie będzie pracował w naszym Warsztacie, ale na zawsze pozostanie Pan w naszej pamięci, jako dobry, wesoły i fajny wujek!

 

 

 

 

 

 

0 komentarzy

Dodaj nowy komentarz