Autor: Martyna Sergiel
Z całą pewnością słyszeliście już o „Pieroguszkach”. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, nazwa ta określa popularne poduszki w kształcie pierogów.
Co takiego się stało, że te miękkie maskotki zyskały nagłą sławę? Po pierwsze, należy koniecznie zaznaczyć, że akcesoria są szyte przez osoby z niepełnosprawnościami w katowickiej spółdzielni socjalnej Honolulu, a pozytywne zamieszanie wokół poduszek zrobiło się za sprawą jednej z polskich zawodniczek Olimpiady Zimowej. Kobieta zakupiła ją w internecie i przyniosła na sportowe zmagania, a przytulanka zaintrygowała nawet samego rapera Snoop Dogga.
–Poczułem dużą radość i ekscytację, zarówno u mnie, jak i u całego zespołu spółdzielni, osób z niepełnosprawnością, które robią Pieroguszki. Dzięki temu widzą, że to ma sens – mówi na łamach portalu www.niepelnosprawni.pl Przemysław Sołtysik, prezes Honolulu.
Przemysław Sołtysik relacjonował, że nagły zachwyt Pieroguszkami to zupełny zbieg okoliczności. Jedna z Polek kupiła maskotkę i zaprezentowała ją podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich, co wywołało zainteresowanie w mediach społecznościowych.
Potem do spółdzielni socjalnej Honolulu odezwał się Związek Łyżwiarstwa Figurowego z prośbą o dosłanie do wioski olimpijskiej w Mediolanie kilku dodatkowych Pieroguszek i tak to się zaczęło.
Pieroguszki są obecnie całkowicie wyprzedane i trzeba długo czekać, aż pracownicy zdążą stworzyć nowe.
–Na pewno wszyscy muszą się uzbroić w cierpliwość. Jesteśmy małą spółdzielnią i potrzebujemy czasu – tłumaczy Przemysław Sołtysik na www.niepelnosprawni.pl
Spółdzielnia socjalna Honolulu zatrudnia około 10 osób. Poza „Luftem”, gdzie szyją pluszaki, prowadzą również lokal gastronomiczny „Drzwi Zwane Koniem” w centrum Katowic. Właśnie tam, podczas pandemii, narodził się pomysł na Pieroguszkę.
–Jako spółdzielnia prowadzimy w Katowicach lokal „Drzwi zwane koniem” i w momencie, w którym w pandemii musieliśmy się zamknąć poszukiwaliśmy jakiejś dodatkowej możliwości zarobku. Postawiliśmy na sklep internetowy– wyjaśnia Przemysław Sołtysik.
Każda maskotka powstaje ręcznie w kilkadziesiąt minut dzięki pracy pięcioosobowej ekipy osób z niepełnosprawnościami. Spółdzielnia szyje je od pięciu lat, łącząc kreatywność ze wsparciem zawodowym.
– Bardzo chcielibyśmy, aby nasza działalność wzbudziła również zainteresowanie państwowych instytucji; aby nasz pieroguszek został symbolem idei, która jest dla nas bardzo istotna. To może być również dobra rzecz do promocji Polski w ogóle— podsumowuje.
Gratuluję kreatywności i trzymam kciuki. Niech pieroguszki promują Polskę i inkluzję na całym świecie!
