Przejdź do treści

Witold Skupień blisko podium!

Zdjęcie: biegnący Witold Skupień

Autor: Martyna Sergiel

Witold Skupień startujący na swoich czwartych igrzyskach paraolimpijskich ponownie prawie otarł się o podium. Piąty w Pjongczangu w 2018, piąty cztery lata temu w Pekinie, w Mediolanie-Cortinie 2026 w biegu na 10 km stylem klasycznym po raz kolejny, mimo heroicznej postawy, skończył na dosyć niefortunnym, piątym miejscu.

Śmieję się, że to moje przekleństwo, albo radość i fart, bo jednak już na czwartych igrzyskach kończę w światowej czołówce. Przecież różnice czasu na mecie były niewielkie. Nie smucę się, bo sam sobie mogę powiedzieć, że dałem dziś z siebie naprawdę wiele. Walczyłem do ostatniej sekundy. Cóż, rywale okazali się trochę lepsi, taki jest sport – komentował cytowany na łamach www.niepelnosprawni.pl Mistrz Świata z Oestersund sprzed trzech lat i Najlepszy Niepełnosprawny Sportowiec Roku 2023 w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”.

Przyznał, że czuł się znakomicie na trasie, perfekcyjnie biegło mu się zwłaszcza na stadionie, gdzie śnieg był najbardziej ubity. Serwisanci doskonale zajęli się jego nartami. Niestety, cała górna sekcja rozpływała się w marcowym cieple.

Nigdy chyba nie biegłem w gorszych warunkach dla kogoś takiego, jak ja, czyli startującego bez pomocy kijków. Zapadałem się po same kostki – dodał zawodnik na łamach portalu www.niepelnosprawni.pl.

Masakra. Dzisiaj Witek miałby chyba większe szanse, gdyby startowali na gołej ziemi, bo łatwiej byłoby mu się z tego odbić – argumentował przewodnik Anety Kobryń, Bartłomiej Puto, który skończył swoje zawody chwilę po Skupieniu.

Historia Witolda Skupienia jest świadectwem niezwykłej determinacji i woli walki. W wieku 11 lat jego życie zmieniło się drastycznie, gdy podczas zabawy z kolegami wspiął się na słup z transformatorem i został porażony prądem o wysokim napięciu. Lekarze stwierdzili, że Witek przyjął dawkę energii, która dla dorosłego człowieka byłaby trzykrotnie śmiertelna. W konsekwencji wypadku stracił prawe przedramię oraz część lewej dłoni.

Mimo traumy, dzięki ogromnemu wsparciu rodziców i lekarzy, udało mu się zachować na tyle dużą sprawność, by pozostać osobą niezależną. I pełną energii oraz zapału, żeby móc realizować swoje pasje. Choć od dziecka był bardzo aktywny – grał między innymi w futbol.

Inspiracją i momentem zwrotnym okazał się dla niego występ Katarzyny Rogowiec na igrzyskach paralimpijskich w Turynie 20 lat temu, z którego krótką relację obejrzał w telewizji. To jedna z najbardziej utytułowanych polskich paralimpijek, która też straciła obie ręce w wypadku. W Turynie wywalczyła dwa złote medale w biegach narciarskich.

Spodobało mi się to, co zobaczyłem i zacząłem szukać klubu. Jednak wtedy ten internet nie był taki, jak teraz i nic nie znalazłem – wspomina.

Zajął się sprzedawaniem ubezpieczeń i wycieczek w firmie rodziców. Do nart trafił dopiero w wieku 22 lat, i to przez kompletny przypadek – podczas kursu na prawo jazdy. Właścicielem szkoły nauki jazdy okazał się Marian Damian, były paralimpijczyk, brązowy medalista z Albertville 1992, który jak tylko zobaczył Witolda, od razu zaczął namawiać go na biegówki.

Gdy ten ukończył godzinną jazdę z instruktorem, Damian czekał już na niego wraz ze swoim byłym trenerem, Stanisławem Ślęzakiem, którego wychowankowie zdobyli pewnie ponad tysiąc medali na różnego rodzaju rywalizacjach.

I tak zaczęła się jego wspaniała przygoda. A nawet więcej, bo Skupień często powtarza, że sport uratował mu życie. Przed rozpoczęciem kariery sportowej nie do końca akceptował swoją niepełnosprawność – wstydził się jej, nosił protezy kosmetyczne. Dopiero wejście w świat paralimpijski i pierwsze sukcesy pozwoliły mu „zrzucić ten balast” i odzyskać radość życia.

Co będzie dalej z uczestniczeniem Witolda Skupienia? Czy nie do końca szczęśliwe piąte miejsce będzie chciał przebić za cztery lata w Alpach Francuskich? Już w 2022 roku, po igrzyskach w Pekinie, zarzekał się, że to jego ostatnie.

Wtedy byłem kompletnie załamany nieudanym startem na 20 km. Czułem się w świetnej formie, ale nie trafiliśmy z doborem smarów do nart na tym dziwnym, sztucznym chińskim śniegu. Ledwo ruszyłem, o mało się nie rozpłakałem z rozpaczy. Walczyłem jak lew i udało się dobiec na piątym miejscu, ale narty kompletnie mi „nie trzymały”. Nie mogłem biec swoim stylem, musiałem bardzo „pompować”, czyli niesamowicie dociskać nartę do ziemi. Umordowałem się strasznie, skarpetka mi się podwinęła, skóra mi zeszła z palca wraz z paznokciem i jeszcze tak pięć kilometrów przebiegłem. Nie powinienem wtedy przegrać z tak słabymi technicznie Chińczykami, analizowałem ten bieg miliony razy po igrzyskach. Przykre doświadczenie – wspominał Witold w rozmowie z Tomaszem Przybyszewskim na stronie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.

Na szczęście nie porzucił kariery. Przesądziły o tym dwa wydarzenia: mistrzostwo świata, w wielkim stylu wywalczone trzy lata temu w Oestersund, gdzie znokautował całą stawkę. To zresztą przyniosło mu tytuł Najlepszego Niepełnosprawnego Sportowca „Przeglądu Sportowego” oraz… ślub z Wiolettą w czerwcu 2023.

Żona to gamechanger mojej kariery. Po nieudanych igrzyskach, gdy byłem po prostu nieznośny, dużo było narzekania, mocno mnie namawiała, żebym trenował dalej, żeby wciąż próbować, twardą ręką dawała mi do zrozumienia, że mam iść na trening, walczyć, wyjść z tego domu, udowodnić, że jestem dobry, że te igrzyska to był przypadek – mówi cytowany na łamach www.niepelnosprawni.pl.

Alpy Francuskie za cztery lata? Ciężki temat. Póki co odpowiadam tak, że będę podejmował decyzję dzień po dniu. Póki co, występ w Mediolanie i Cortinie mnie podbudował. Przyjechałem w świetnej formie, trafiliśmy idealnie z nartami, piąte miejsce to cały czas światowa czołówka. Gdybym miał twardsze warunki, na pewno walczyłbym o medale. Gdyby jeszcze spełniły się plotki, że następne igrzyska odbędą się w lutym, a nie marcu, byłaby to dodatkowa motywacja. Na razie powiem tylko tyle, że nie będę podejmował pochopnych decyzji – odparł Witold Skupień w rozmowie z dziennikarzem portalu Niepelnosprawni.pl.

Zachęcam do śledzenia bieżących relacji z igrzysk w Mediolanie-Cortinie na stronie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, a także w mediach społecznościowych PKPar, na profilu na Facebooku oraz kanale na Instagramie.

Na stronie Komitetu jest też dostępny plan startów Polaków.

Polski Komitet Paralimpijski (PKPar) jest związkiem stowarzyszeń istniejącym od 1998 r. Jego celem jest propagowanie i rozwijanie sportu osób z niepełnosprawnościami oraz upowszechnianie idei paralimpizmu. Jest instytucją odpowiedzialną za całokształt spraw związanych z przygotowywaniem oraz ustalaniem Narodowej Reprezentacji Paralimpijskiej na igrzyska letnie i zimowe.

Do misji Komitetu należy także propagowanie wartości sportu paralimpijskiego: odwagi, determinacji i idei równości.

Opracowano na podstawie: https://niepelnosprawni.pl/sport/witold-skupien-znow-na-piatym-miejscu-na-trzecich-igrzyskach-to-moje-przeklenstwo-albo-radosc.

Dodaj komentarz