Przejdź do treści

Dobry mecz Śląska Wrocław w finale Ligi Europy EAFF!

Zdjęcie: ampfudboliści w trakcie meczu

Autor: Martyna Sergiel

Śląsk Wrocław był całkiem niedaleko zwycięstwa w tureckiej Ankarze.

Po znakomicie rozegranym turnieju wrocławianie sprawili trudności faworytowi w finale Ligi Europy EAFF, przegrywając z Başkentem 1:2.

Przez fazę grupową premierowej edycji nowych ampfutbolowych rozgrywek Śląsk przeszedł z kompletem wygranych meczów, imponując skutecznością i dobrą postawą w defensywie. Następnie w półfinale zespół piłkarzy rozgromił Olympique Marsylię, stając się tym samym pierwszym finalistą Ligi Europy EAFF. Tam – według zasad tych rozgrywek – wrocławian czekało starcie z gospodarzem, a jednocześnie faworytem turnieju, tureckim Başkent.

Śląscy piłkarze odważnie rozpoczęli mecz. Już w 2. minucie mieli niepowtarzalną okazję do wyjścia na prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli chwilę później, a wynik po rozegraniu z rzutu wolnego otworzył Ömer Güleryüz.

Polacy szybko zareagowali – po dynamicznej kontrze i asyście Mohcine’a Chrharha do wyrównania doprowadził Łukasz Mazurowski. Spotkanie dalej toczyło się na wysokich obrotach, lecz do szatni to turecka drużyna schodziła z prowadzeniem po drugim trafieniu Güleryüza.

Po zamianie stron Śląsk znów ruszył odważnie do ataku, kreując parę groźnych sytuacji, a nawet trafiając do siatki – gol nie został jednak uznany. Końcówka spotkania przyniosła jeszcze więcej wrażeń – wrocławianie musieli bowiem radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla Chrharha i długiej przerwie spowodowanej zamieszaniem wokół tej decyzji. Mimo to Śląsk do ostatnich minut walczył ambitnie, nie rezygnując z prób odwrócenia losów spotkania.

Było to bardzo wymagające spotkanie, w którym walczyliśmy z Başkentem jak równy z równym. Popełniliśmy dwa błędy, ale rywal też się ich całkiem nie ustrzegł. Było 1:1, potem 2:1. Myślę, że w drugiej połowie, gdyby nie zamieszanie po czerwonej kartce, mogliśmy doprowadzić do remisu albo nawet przechylić wynik na naszą korzyść – komentuje na łamach portalu www.ampfutbol.pl, kapitan zespołu, Maciej Materac. – Czujemy duży niedosyt, bo nie odstawaliśmy od rywala – dodaje Mateusz Warakomski.

Choć finał nie potoczył się do końca po myśli piłkarzy Śląska, cały turniej w wykonaniu wrocławian można uznać za udany i ważny krok w rozwoju zespołu.

Jak na tak krótką historię naszej sekcji, to dobry wynik i ogromne doświadczenie – wygraliśmy mecze grupowe, pewnie awansowaliśmy do finału. Przyjechaliśmy tutaj z myślą o pucharze i pokazaliśmy, że możemy rywalizować na wysokim poziomie – zaznacza bramkarz, który w pojedynku z Başkentem popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami.

Spotkanie to mimo końcowego wyniku było dla wrocławskich ampfutbolistów również ważnym punktem odniesienia, ilustrującym w jakim momencie są oni jako drużyna.

Ten turniej pokazał nam, na jakim poziomie możemy grać, co wyjątkowo było widać w finale. Czuliśmy tempo i intensywność tego meczu. To dla nas cenna lekcja, która powinna zaprocentować po powrocie do rozgrywek ligowych – podsumowuje cytowany na łamach www.ampfutbol.pl Warakomski.

Śląsk Wrocław – Başkent 1:2 (1:2)

6′ Łukasz Mazurowski – Ömer Güleryüz 4′ 19′

Sponsorem strategicznym Polskiego Związku Amp Futbol jest ORLEN.

Dofinansowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, a także PFRON.

Opracowano na podstawie: https://ampfutbol.pl/60-minut-emocji-slask-nieznacznie-gorszy-od-baskentu-w-finale-ligi-europy-eaff/.

Dodaj komentarz