Przejdź do treści

Kino bez barier – kino otwarte na wszystkich

Autor: Martyna Sergiel

Kino – chyba najbardziej obrazowa i ekspresyjna dziedzina sztuki i kultury w ogóle.

Ostatnio dużo myślałam nad tym, jak formowałaby się nasza kultura, gdyby obraz filmowy w jakiś magiczny sposób przestał istnieć?

Dziwi Was ta wizja? We współczesnym, coraz bardziej dostępnym świecie, już tak. Ale przecież jeszcze nawet jakieś 15, 20 lat temu dostępność w kinie dopiero się tak naprawdę „stwarzała”.

Osoby z niepełnosprawnościami wzroku czy słuchu miały ograniczony dostęp do tego przeżycia, które dla ludzi pełnosprawnych było na porządku dziennym.

Na szczęście świat stawał się coraz bardziej otwarty i zaczęto dostrzegać rozmaite potrzeby osób do niedawna dość mocno wykluczonych. Przez wzgląd na moje kulturoznawcze wykształcenie film od zawsze mnie intrygował. Postanowiłam spotkać się z dwiema ekspertkami, które na temat dostępności kina wiedzą bardzo wiele, bo same ją współtworzą.

Moimi rozmówczyniami są realizatorki projektu Kina bez barier z Centrum Kultury Zamek. Zainteresowanych rezultatem tego wywiadu i pragnących dowiedzieć się więcej na temat tego jak tworzy się kino otwarte na wszystkich, bez ograniczeń i barier, zachęcam do lektury.

Z Joanną Stankiewicz i Marią Trzeciak rozmawia Martyna Sergiel.

Martyna Sergiel: Jak w ogóle narodził się projekt Kina bez barier?

Joanna Stankiewicz: Kino bez barier narodziło się w 2022 roku i wywodzi się z działalności Działu Programów Społecznych w Centrum Kultury Zamek. W tym dziale już wcześniej były organizowane pokazy filmowe z dostosowaniami w ramach projektu „Obrazy Wrażliwe”.

To było jednak bardzo sporadyczne – od grantu do grantu. Jeżeli udało się zdobyć odpowiednie finansowanie to koleżanki i koledzy organizowali dostępne pokazy z audiodeskrypcją i napisami (wówczas jeszcze bez PJM-u).

Zauważyli, że jest potrzeba społeczna, żeby wprowadzić regularność w tych pokazach. Nie chodziło o to, żeby robić coś raz po raz od święta, jako coś dodatkowego. Chcieli wprowadzić systematyczność. Akurat wówczas pojawił się projekt „Kultura bez barier” w PFRON-ie, ówczesny kierownik Działu – Jakub Walczyk zaprosił mnie do współpracy, wspólnie napisaliśmy, złożyliśmy wniosek i dostaliśmy pierwszy grant na Kino bez barier.

Obejmował on organizowanie pokazów w każdy wtorek i czwartek. We wtorki o godz. 11:00, w czwartki o godz. 18:00. Te godziny pozostały niezmienne aż do teraz. We wtorek mamy audiodeskrypcję i napisy, a czasami Polski Język Migowy. Zależy to od tego, czy mojej koleżance Marii uda się namówić dystrybutorów, by PJM mógł pojawić się na obrazie. I coraz częściej się to powodzi.

W czwartki natomiast Polski Język Migowy dostępny jest zawsze.

Takie godziny wynikają z badań, które przeprowadziłyśmy wśród naszych widzek i widzów. Te osoby stale przychodzą na nasze pokazy i niesamowicie nas cieszy, że działamy już 4 lata, a nadal jest z nami ta sama oddana i wierna publiczność.

Po upływie roku stwierdziliśmy, że nie możemy tego porzucić, bo skoro wprowadziliśmy już taką regularność, to nie wolno nam teraz zostawić widzów, nawet jeśli skończyło nam się źródło finansowania.

Dyrekcja CK Zamek uznała, że jest to bardzo ważne działanie. Jednocześnie zaczęliśmy dostrzegać też dużą potrzebę zmian systemowych. Kolejne dotacje, które nam przyznawano, staraliśmy się przeznaczać niewyłącznie na organizowanie u nas w Poznaniu pokazów dostępnych, ale też na dążenie do systemowej zmiany poprzez na przykład „Forum bez barier”, czyli konferencję, która gromadzi branżę filmową. Chcieliśmy, żeby to, co wypracowujemy w Poznaniu dalej rezonowało i przynosiło rezultaty, zmieniało rzeczywistość w obszarze kina.

Ta zmiana już się dzieje. Moje drugie pytanie jest takie: dlaczego tak ważne jest, żeby kino było dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, a ujmując to prościej, w zasadzie dla wszystkich?

Maria Trzeciak: Myślę, że w tak postawionym pytaniu zawiera się jednocześnie odpowiedź. Chciałybyśmy na pewno, żeby kino było dostępne dla wszystkich.

Chcemy bardzo, żeby ta dziedzina kultury i sztuki popularnej, którą jest niewątpliwie kino, była dostępna dla każdego od najmłodszych lat. Chciałybyśmy, żeby filmy z audiodeskrypcją, napisami i Polskim Językiem Migowym stały się standardem w XXI wieku. To powinna być naturalna sytuacja i norma, że film jest w stanie obejrzeć „każdy”. Bez wyjątku.

Takie spojrzenie powoduje, że wzrasta świadomość społeczna, bo wszyscy się starzejemy i już teraz mamy gwałtownie starzejące się społeczeństwo. Dlatego rozwiązania, jakie proponujemy są optymalne dla wszystkich na wielu różnych etapach i z rozmaitymi potrzebami, które nabywa się zwyczajnie w ciągu życia, z wiekiem.

Jak to się stało, że tak ważny i potrzebny w skali kraju projekt zainicjowany został akurat w Poznaniu?  

Joanna Stankiewicz: Chyba ze względu na ten nasz niesamowity dział, który funkcjonował w CK Zamek. Niektórzy z naszych kolegów i koleżanek z pracy nazywają nasz zespół „działem działań”. Dział Programów Społecznych wcześniej nazywał się Centrum Praktyk Edukacyjnych i była to przestrzeń, która w zamyśle miała zajmować się badaniami społecznymi i łączyć świat badaczek i badaczy ze światem animatorek i animatorów kultury. Wszystko po to, żeby czerpiąc z praktyki badań społecznych pracować na realnych potrzebach, które jesteśmy w stanie zdiagnozować. Tak też zadziało się z Kinem bez barier.

Dostrzegliśmy ogromną potrzebę dostępnego kina już wiele lat temu. Rozpoczęliśmy badania. Przeprowadziliśmy liczne rozmowy z osobami o różnych potrzebach, które opowiedziały nam same o tym, w jaki sposób chciałyby doświadczać kina. Zaznaczyły nawet jakie godziny byłyby do tego celu najlepsze (godzina 11:00 została zasugerowana przez osoby niewidome, którym w tym czasie najłatwiej jest poruszać się po mieście).

Ważne jest dla nas to odrębne spojrzenie, bo jeśli ktoś nie ma doświadczenia niepełnosprawności, nie będzie wiedział co jest ważne dla osoby, która takie doświadczenie ma i na jakie aspekty koniecznie zwrócić uwagę, jak wyjść poza swój osobisty kontekst.

Dlatego Poznań, że był tutaj odpowiedni dział, właściwi ludzie, którzy dostrzegli tę potrzebę i chcieli coś z nią zrobić. Chcieli działać. Znaleźli oni przychylność dyrekcji Centrum Kultury Zamek. Jest to największa instytucja kultury w Poznaniu, a ludzie w niej pracujący chcą działać, być otwarci i cały czas pracować nad dostępnością.

Chcemy demokratyzować kulturę i sztukę i wciąż wychodzić do nowych odbiorczyń i odbiorców. Dobre połączenie ludzi i okoliczności spowodowało, że w Poznaniu narodziło się Kino bez barier i teraz oddziałuje ono na całą Polskę.

Kino to także kod kulturowy. Dlaczego to jest tak ważne, by język w nim stosowany był czytelny i zrozumiały dla wszystkich bez wyjątku?

Maria Trzeciak: Kino opowiada o tym, co dzieje się aktualnie w świecie i przemyca ważne problemy społeczne. Kino to nasze życie, czasami przedstawia i diagnozuje rzeczywistość z lekkim opóźnieniem, niekiedy na bieżąco, ale zawsze mówi nam wiele o nas samych. Staramy się w Kinie bez barier pokazywać te filmy, które są bardzo popularne ze względu na nośne tytuły, o których się w danym momencie mówi.

Chodzi o możliwość uczestniczenia widzek i widzów w kulturze filmowej, żeby mogli o tym porozmawiać, wyrobić sobie zdanie, mieć jakąś opinię. Chodzi też o to, żeby dostarczać takiego rodzaju treści, które czasami mogą umykać naszej widowni, ponieważ nie są odpowiednio dostosowane, a mówią o ważnych i bieżących aspektach naszej rzeczywistości.

Staramy się dawać też naszej publiczności wgląd w różnorodność kina, ponieważ ono bardzo intensywnie się rozwija. Na przykład animacje są dostępne dla dorosłych, a dokumenty są coraz bardziej dostępne, powstają coraz to nowsze tytuły, bardzo popularne. Zależy nam na tym, żeby tworzyć dostępne i oddające różnorodność kina pokazy.

Na czym polega programowanie pokazów?  

Maria Trzeciak: Programowanie pokazów w naszym przypadku polega przede wszystkim na wsłuchiwaniu się w potrzeby widzów. Jest to coś w rodzaju otwartego i luźnego dialogu. Słuchamy naszych widzów, rozmawiamy z nimi, jeżeli pojawi się jakieś zapotrzebowanie, jakaś uwaga, chęć powtórki jakiegoś filmu czy potrzeba pokazania jakiegoś filmu jeszcze raz (tak stało się na przykład z filmem „Dom dobry”, który w Polsce był bardzo popularnym tytułem i wciąż nim jest)

Jako zespół chcemy, żeby nasi widzowie wiedzieli co się aktualnie dzieje w świecie kina i mogli to zobaczyć bez przeszkód, to znaczy we w pełni dostosowanej kopii filmowej. Staram się też koncentrować na tym, aby pokazywane były w naszym kinie obrazy filmowe, które uważam w danym momencie za pozycje najbardziej wartościowe dla widzów.  Czasami puszczamy też bardziej niszowe propozycje, które mogą umykać ludziom, którzy mniej bacznie śledzą repertuar kinowy.

Są one na pewno mniej dostępne, mniej promowane i w niewielkiej dystrybucji w Polsce. Kino wpływa na życie, a życie formuje kino i w momencie, w którym publiczność nie jest w stanie obejrzeć filmu, który staje się popularnym i mocno dyskutowanym tytułem w Polsce, może czuć się po prostu wykluczona i pominięta. A my chcemy tego uniknąć.

Dlaczego to jest tak istotne, żeby przeprowadzić badania w grupie, której będzie dotyczył dany projekt?          

Joanna Stankiewicz: Myślę, że trzeba robić badania głównie po to, żeby nie opierać się wyłącznie na własnym „widzi mi się” czy zwykłej intuicji. Tutaj nie chodzi przecież o nasze ego jako osób zajmujących się kulturą, ale raczej o to, żeby tę kulturę uczynić jak najbardziej dostępną.

Na tym polega też specyfika naszego działu. My bardzo mocno wsłuchujemy się w to, jakie są potrzeby środowiska, czego oczekują nasi odbiorcy. Chcemy też pokazywać to, co może umykać, ale bez presji narzucania czegokolwiek. To bardzo dobrze wychodzi w „Kinie bez barier”, bo rzeczywiście nasi widzowie i widzki bardzo mocno nam ufają.

To wszystko nam pokazuje, że kultura może stać się istotna dla osób, które wcześniej nawet w niej nie uczestniczyły. To jest zasługa nas i naszych widzów. Mogę podać przykład małżeństwa, które niedawno obejrzało z nami już 120 film, bo stało się to dla nich swoistym rytuałem. Bez wsłuchiwania się w głos naszych widzów zwyczajnie coś przedstawiamy, a my nie chcemy wyłącznie przedstawiać, my chcemy współtworzyć.

Kiedy emitujemy jakiś trudny film to często kończymy go rozmową, która rozbraja skomplikowane emocje. Tak było na przykład w przypadku już wspomnianego przez moją koleżankę „Domu dobrego” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Poprzez kino można rozmawiać o bardzo trudnych emocjach czy doświadczeniach, ale w bezpiecznej przestrzeni.

Jak Panie myślą co złożyło się na sukces Kina bez barier?

Maria Trzeciak: Po pierwsze źródłem naszego działania była dobrze zdiagnozowana potrzeba społeczna, po drugie ogromna determinacja zespołu, ale nie można tutaj pominąć też dużego wsparcia władz Centrum Kultury Zamek, co umożliwiło nam jako zespołowi w pełni skoncentrować się na projekcie. Otwartość nas jako grupy, otwartość publiki oraz współpraca z widzami czy dystrybutorami. Mamy cierpliwość i świadomość tego, że ten projekt to nie chwilowa zachcianka, ale długodystansowy proces.

Joanna Stankiewicz: W porównaniu z rokiem 2022 rokiem,  kiedy zaczynaliśmy widzimy przeogromną zmianę. Mamy bardzo dużą liczbę filmów z dostosowaniami, coraz więcej dystrybutorów rozumie też po co my to robimy i chce z nami współpracować.

Next Film na przykład, czyli dystrybutor największych polskich filmów („Wielka Warszawska”, „Chłopi”, ”Pan Kleks”, czyli tytuły, które miały ogromną publiczność) robi już dostosowania i Polski Język Migowy w obrazie, przygotowuje taką dostępną kopię.

Jest to też efekt między innymi rozmów z nami i inspiracji naszą pracą, tym co robimy. Otwartość na branżę i pełne skupienie się na procesie jest też bardzo istotnym elementem składowym tego sukcesu.

Za tym powinny iść też zmiany systemowe i my jako zespół również o tym wiemy i do tego dążymy. Za kilka lat dostępność może nawet stać się normą i właśnie w tym kierunku konsekwentnie zmierzamy.

To dobra puenta! Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.    

Autorem zdjęć w nagłówku jest Maciej Kaczyński z Centrum Kultury Zamek w Poznaniu.

Dodaj komentarz