Autor: Martyna Sergiel
Ponad 80 proc. nastolatków w skali globu nie osiąga rekomendowanego poziomu ruchu fizycznego.
Specjaliści zauważają, że to nie tylko problem niewyrobienia zdrowych nawyków, ale także warunków, w których funkcjonują– brakudostępu do bezpiecznych miejsc zabawy, terenów rekreacyjnych czy aktywności sportowych. Europejski projekt B-Challenged ma wesprzeć tworzenie środowiska sprzyjającego zajęciom na zewnątrz i zdrowemu stylowi życia, zwłaszcza w mniej uprzywilejowanych społecznościach.
– Tylko 7–30 proc. dzieci i młodzieży w wieku 5–17 lat z całego świata wykazuje wystarczający poziom aktywności fizycznej, co w konsekwencji wiąże się z większym prawdopodobieństwem wystąpienia chorób niezakaźnych wynikających ze stylu życia, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2, a także problemów natury psychicznej – akcentowała w rozmowie z agencją Newseria dr Teatske Altenburg, profesor nadzwyczajna w Amsterdam University Medical Center (Amsterdam UMC) prowadząca projekt B-Challenged.
Zgodnie z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności fizycznej o umiarkowanej lub dużej intensywności. Tylko niewielki odsetek dzieci i nastolatków w Polsce spełnia te zalecenia przez 7 dni w tygodniu.
W naszym kraju tylko około połowa dzieci codziennie podejmuje aktywną zabawę na poziomie uznawanym za sprzyjający zdrowiu. Ponadto, jak pokazują badania Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie w ramach projektu „WF z AWF”, ponad 90 proc. dzieci nie jest dobrze przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12–30 proc. potrafi prawidłowo wykonywać podstawowe umiejętności ruchowe, takie jak bieganie, skakanie czy rzucanie piłką.
– Głównym powodem braku aktywności fizycznej nie jest brak motywacji, ponieważ dzieci mają wewnętrzną motywację do aktywności – zwłaszcza uczniowie szkół podstawowych, którzy po prostu się bawią, najlepiej na świeżym powietrzu. Uważam jednak, że brakuje bezpiecznych, atrakcyjnych i dobrze utrzymanych przestrzeni, w których mogłyby się one bawić na zewnątrz – stwierdziła badaczka z Amsterdam UMC. – Być może brakuje również odpowiednich, przystępnych cenowo zajęć pozalekcyjnych organizowanych dla najmłodszych – dodaje.
Coraz większą część wolnego czasu dzieci spędzają przed ekranami. Z raportu NASK płynie wniosek, że korzystają one z internetu średnio niemal pięć godzin dziennie w dni powszednie, a w weekendy jeszcze dużo więcej.
– Wiele dzieci doświadcza FOMO, czyli obawy przed tym, że coś je ominie, więc przez większość czasu mówią o tym, co się dzieje online, i chcą być częścią rozmów w tym temacie.Uważam więc, że są dwie strony medalu – jedna to za mało możliwości aktywności fizycznej i ograniczenia w dostępie do przestrzeni do tego przeznaczonych, a z drugiej atrakcyjność spędzania czasu w sieci – wyjaśnia na łamach Newserii dr Teatske Altenburg.
Badania przeprowadzone w wielu krajach pokazują, że dzieci mieszkające w mniej uprzywilejowanych dzielnicach częściej zmagają się z nadwagą i otyłością, rzadziej uczestniczą w zorganizowanych zajęciach sportowych i mają ograniczony dostęp do bezpiecznych miejsc, gdzie mogłyby się bawić.
– Jeżeli w okolicy brakuje terenów rekreacyjnych, ścieżek rowerowych czy bezpiecznych przestrzeni do zabawy, dzieci mają mniej okazji do codziennego ruchu – ocenia na łamach Newserii dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.
To właśnie na tych polach skupia się europejski projekt badawczy B-Challenged realizowany w Danii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii i Holandii. Koncentruje się on na dzieciach w wieku 6–12 lat mieszkających na terenach, gdzie występują przeszkody w dostępie do infrastruktury sprzyjającej aktywności fizycznej. W Polsce chodzi tutaj na przykład o warszawską Pragę-Północ.
– Projekt B-Challenged ma na celu wspieranie sprzyjających zdrowiu zachowań dzieci poprzez tworzenie lepszego środowiska do zabawy na dworze i właściwych zachowań żywieniowych. To ważne, ponieważ na zdrowie dzieci wpływają nie tylko ich indywidualne wybory, ale również warunki, w których funkcjonują, uczą się i spędzają czas wolny – podkreśla dr Anna Dzielska.
W projekcie biorą udział nie tylko naukowcy i przedstawiciele samorządów lokalnych, ale także rodzice, nauczyciele i same dzieci.
– To, co wyróżnia projekt, to podejście oparte na współtworzeniu rozwiązań. Zamiast narzucać gotowe działania, wciągamy społeczności lokalne w ich projektowanie. Dzięki temu zwiększamy szanse, że proponowane zmiany będą skuteczne, akceptowane i długotrwałe – podkreśla kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.
Badacze sprawdzają, jakie bariery utrudniają dzieciom zabawę na świeżym powietrzu i codzienny ruch. Następnie wspólnie z pozostałymi grupami uczestników programu realizują rekomendacje zmian. Gotowe modele będą mogły być wdrażane także w innych metropoliach.
– Problemy związane ze zdrowiem dzieci i ich stylem życia są złożone i nie mogą być rozwiązane przez jedną instytucję czy jeden sektor. Naukowcy dostarczają wiedzy i dowodów naukowych, samorządy mają możliwość wprowadzania modyfikacji w przestrzeni publicznej i lokalnej polityce, a mieszkańcy, w tym grupy, do których mają być kierowane te działania, są najlepiej świadomi własnych potrzeb. Dopiero połączenie tych perspektyw pozwala tworzyć racjonalne rozwiązania – twierdzi dr Anna Dzielska.
– Zawsze należy konsultować z dziećmi elementy tworzone z myślą o nich. Projektowanie placu zabaw przyjaznego dla dzieci we współpracy z nimi powinno być wymogiem prawnym – zauważa dr Teatske Altenburg.
Projekt B-Challenged jest finansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach partnerstwa międzynarodowego ERA4Health i wspierany przez krajowe agencje badawcze na Starym Kontynencie.
Opracowano na podstawie: https://biznes.newseria.pl/news/brak-ruchu-wsrod-dzieci,p158265436.
