Dział: Zdrowie i Sport
Autor: Martyna Sergiel
Najmłodsi pacjenci, u których rozpoznaje się dziś ADHD lub autyzm, pod znacznymi względami posiadają zespół cech podobny do swoich rówieśników aniżeli osoby otrzymujące analogiczne diagnozy jeszcze 10 lat temu.
W opinii badaczy może to częściowo tłumaczyć szybkie przybywanie liczby rozpoznań tych zaburzeń.
Artykuł na ten temat został opublikowany w czasopiśmie „JAMA Psychiatry”.
Za badanie odpowiedzialni są naukowcy z Barcelona Institute for Global Health (Hiszpania) oraz Aarhus University (Dania).
Jak zauważyli, w ostatnich latach w wielu państwach lawinowo rośnie liczba diagnoz zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) oraz zaburzeń w spektrum autyzmu. Eksperci postanowili więc poddać analizie fakt, czy wraz z tym wzrostem zmieniła się również grupa osób wychodzących z gabinetu z takimi diagnozami.
Wcześniejsze próby badań ilustrowały, że u takich dzieci częściej niż w całej populacji występują pewne cechy i okoliczności. Zalicza się do nich między innymi przedwczesne urodzenie, niska masa urodzeniowa, niższy poziom wykształcenia rodziców, niższe dochody rodziny, zaburzenia psychiczne u rodziców oraz częstsze korzystanie z opieki zdrowotnej jeszcze przed rozpoznaniem.
Badacze wykorzystali dane ponad 2,1 mln dzieci i nastolatków ze zdrowotnych rejestrów. Spośród nich wyodrębnili 71,3 tys. osób, u których ADHD lub autyzm rozpoznano w latach 2012-2022. Do każdej z nich dobrali po 10 osób bez diagnozy, zbliżonych pod względem płci, roku i kraju urodzenia oraz miejsca zamieszkania.
Okazało się, że zachowania wcześniej wiązane z ADHD i autyzmem nadal nieco częściej występowały u osób z tymi rozpoznaniami niż w pozostałej części populacji, ale z biegiem czasu różnice te stopniowo się zmniejszały.
Dobrym przykładem jest niska masa urodzeniowa. Na początku badanego okresu dzieci, które urodziły się z niską masą ciała, miały o 54 proc. większe prawdopodobieństwo późniejszego rozpoznania ADHD lub autyzmu. Pod koniec analizowanych 10 lat różnica wynosiła już tylko 17 proc.
Dlaczego liczba diagnoz ADHD i autyzmu tak szybko wzrasta?
Analogiczny trend dotyczył wcześniactwa oraz kilku wskaźników gorszej sytuacji społeczno-ekonomicznej.
– Najważniejszy wniosek nie jest taki, że te czynniki przestały mieć taką dużą wagę. Widzimy natomiast, że osoby diagnozowane w ostatnich latach bardziej przypominają ogół populacji niż te, które otrzymywały te same rozpoznania dekadę wcześniej –tłumaczył na łamach PAP jeden z autorów badania Magnus Elias Tarp.
Zdaniem naukowców uzyskane wyniki mogą pomóc zrozumieć, dlaczego liczba diagnoz ADHD i autyzmu tak szybko wzrasta. W ich opinii znaczenie może mieć coraz wyższa świadomość tych zaburzeń wśród rodziców, nauczycieli i lekarzy. Ważne jest także lepsze wykrywanie objawów przez system ochrony zdrowia i szkoły, łatwiejszy dostęp do diagnostyki oraz zmiany w tym, kiedy określone cechy uznaje się za na tyle zmieniające codzienne funkcjonowanie, że uzasadniają postawienie diagnozy.
Autorzy zaznaczyli też, że wyniki nie dowodzą, iż ADHD lub autyzm są aktualnie nadrozpoznawane ani że stały się łagodniejsze. Odzwierciedlają natomiast sytuację, w której wraz ze wzrostem liczby diagnoz zmienia się grupa osób, które je otrzymują. Dlatego samego wzrostu nie można automatycznie traktować jako dowodu, że rzeczywista częstość ADHD lub autyzmu w populacji zwiększyła się w takiej samej skali.
Zdaniem naukowców ma to znaczenie także przy ocenie, jak radzą sobie osoby z ADHD i autyzmem po postawieniu diagnozy lekarskiej. Jeśli dziś otrzymują je osoby mniej różniące się od reszty populacji, ich późniejsze wyniki także mogą być lepsze. Nie musi to jednak sugerować, że poprawiło się leczenie – część tej różnicy może wynikać po prostu ze zmiany tego, kto posiada takie a nie inne rozpoznanie.
Opracowano na podstawie: https://www.rynekzdrowia.pl/Neurologia/Badacze-przyjrzeli-sie-szybkiemu-wzrostowi-liczby-rozpoznan-ADHD-i-autyzmu,289329,208.html.
