Autor: Martyna Sergiel
W naszych czasach Sylwester klasyfikuje się jako jedną z najważniejszych wieczorów i nocy w całym roku.
W tym okresie bawimy się na całego! Ale jak bywało kiedyś? Przeszukałam internet w celu znalezienia informacji o polskich tradycjach na temat Sylwestra i Nowego Roku.
Zwyczaj Sylwestrowej zabawy ma swoje korzenie już w czasach starożytnych, kiedy to Juliusz Cezar ustalił początek Nowego Roku na 1 stycznia. Kalendarz juliański obowiązywał w Europie przez wieki – teraz żyjemy w rytm kalendarza gregoriańskiego. Nie tłumaczy to jednak w stu procentach, skąd wziął się zwyczaj szampańskiej zabawy dnia (a raczej wieczoru) 31 grudnia, kiedy to chętnie wybieramy się na bale.
Według przeważającej części źródeł sylwestrowej zabawie dało początek proroctwo Sybilli, która na rok 1000 wyznaczyła koniec świata. Na przełomie lat 999 i 1000 miał obudzić się smok Lewiatan, by zniszczyć cały świat. U progu nowego milenium spodziewano się więc apokalipsy, którą w Biblii opisał także święty Jan.
Gdy nie doszło do katastrofy, wczesnym rankiem 1 stycznia 1000 roku, papież Sylwester II pobłogosławił Rzym i całą Ziemię. Ludzie wylegli natomiast na ulice, by świętować, a Papieża uznano za bohatera.
Minęło jednak wiele stuleci zanim upowszechniły się huczne, sylwestrowe bale. W Polsce Sylwestra zaczęto obchodzić dopiero w XIX stuleciu. Początkowo bawiły się tylko najbogatsze warstwy społeczeństwa, później tradycja imprezy sylwestrowej stała się coraz częstsza, aż w końcu trafiła „pod strzechy”.
Jednak bal sylwestrowy nie jest jedyną tradycją związaną z ostatnim dniem roku. W Polsce mamy wiele obrzędów, które miały zapewnić powodzenie w przyszłości. Niektóre są doskonale znane, inne nie wydają się tak rozpowszechnione.
Jest takie powiedzenie: „Jaki Sylwester, taki cały rok”. Tę sentencję przekazujemy sobie również dzisiaj, ale w tradycji ludowej przywiązywano do niej szczególną wagę. Starano się więc robić wszystko, by zapewnić sobie i całej rodzinie pomyślność i bogactwo w Nowym Roku. Z uwagi na ten fakt, dbano o zapełniony spichlerz i suto zastawiony stół. Zakładano też odświętną odzież, a do kieszeni wkładano monety, które miały poprawić sytuacje finansową. Dla zapewnienia dobrych plonów podczas nadchodzących żniw sypano się nawzajem owsem.
Przestrzegano również jednej zaskakującej reguły – w Sylwestra nie można było robić porządków, a zwłaszcza zamiatać podłóg. Groziło to bowiem wymieceniem z domu szczęścia!
Podczas Sylwestra łatwo było paść ofiarą żartownisiów. Zwykle psikusy były domeną młodych, a ich rodzaj zależał od bujnej wyobraźni. Zdarzało się, że zatykano kominy szybą, by w Nowy Rok gospodyni nie mogła rozpalić ognia w piecu. Chłopcy często wyprowadzali wozy poza gospodarstwo, a bywało też, że wynosili je na dachy stodół. Po Sylwestrze można było szukać nie tylko wozu, ale i innego rolniczego sprzętu.
To jeszcze nie wszystko, co groziło gospodarzom ze strony żartownisiów – szyby zamalowane wapnem, rozebranie płotu czy zadrutowanie drzwi to chyba najpowszechniejsze sztuczki, jakie się przytrafiały, a za które nie można było się obrażać.
Zazwyczaj figlarzami okazywali kawalerowie, a najwięcej uwagi poświęcali obejściom, w których żyły panny na wydaniu.
Sylwestrowy wieczór był kolejną okazją dla panien do wywróżenia sobie zamążpójścia. Przede wszystkim dbały o schludny ubiór, by w następnym roku podobać się płci przeciwnej. W Sylwestra można było poznać również imię przyszłego małżonka. Dlatego też panny starały się słuchać rozmów, bo pierwsze męskie imię usłyszane po północy miało symbolicznie należeć do męża.
W Sylwestra panny chciały się również dowiedzieć, która pierwsza znajdzie wybranka. Do jednej z popularniejszych wróżb wykorzystywano domowe zwierzęta. Każda z dziewcząt przygotowywała kości dla psa, właścicielka tej zjedzonej przez pupila miała największe szanse na zamążpójście. Dość popularne było również lanie wosku do wody, aby z jego kształtów wróżyć o szczęściu w miłości.
Niekiedy zapomina się, że Wigilia to nie tylko dzień 24 grudnia, ale również wieczór przed ważnymi świętami i doniosłymi eventami. W niektórych regionach kraju, jak na przykład na Podlasiu, obchodzono trzy Wigilie – przed Bożym Narodzeniem, Nowym Rokiem i świętem Trzech Króli. Tylko w trakcie Sylwestra na stole mogło znaleźć się mięso, stąd też nazwa „tłusta Wigilia”.
Na stołach królowa przede wszystkim wieprzowina oraz mocne alkohole. Obowiązkową potrawą na wspomnianym już Podlasiu była prażucha, czyli danie z mąki pszennej, do którego dodawano słoniny.
Aby zrobić miejsce nowemu, trzeba było przepędzić stary rok. Sposobów na to było tyle, ile jest regionów. Na przykład na wsiach kujawskich strzelano z długich batów. Taki odgłos miał nie tylko wypędzić stary rok, ale również zapewnić gospodarzom obfite plony podczas żniw. Na innych terenach naszego kraju obchodziło się całą wieś z drewnianymi kołatkami, poza tym używano wszystkiego, co powodowało głośne odgłosy – uderzano w blachy czy metalowe puszki.
Kiedyś, podobnie jak to robimy teraz, składano sobie życzenia na Nowy Rok. Dobre słowo można było usłyszeć od członków rodziny, ale również od przebierańców. W wielu miejscowościach przebierano się za Stary i Nowy Rok, odwiedzano gospodarstwa z życzeniami pomyślności.
Nowy Rok zawsze był dziarskim młodzieńcem, natomiast mężczyznę występującego jako Stary Rok charakteryzowano na starca. Po wsi chodziły również grupy drabów, a ich wizyta gwarantowała szczęście w kolejnym roku.
Aktualnie Nowy Rok spędzamy spokojnie, odpoczywamy po szaleństwach sylwestrowej nocy. Często jest to dzień bardzo rodzinny, kiedy możemy nieśpiesznie spacerować i cieszyć się obecnością bliskich. Kiedyś nie było jednak tak spokojnie – zwłaszcza na wsi wiele się działo.
W Nowy Rok kontynuowano składanie życzeń – domy odwiedzali kolędnicy, a dzieci chodziły „po szczodrakach”. Szczodraki to nazwa na drożdżowe bułeczki ze słodkim nadzieniem, najczęściej był to domowy dżem lub marmolada. Zwyczaj polegał na tym, że komunikowano się tylko rymowankami lub wierszykami.
W pierwszy dzień roku tradycją były również sąsiedzkie odwiedziny. Stawało się to także okazją do zapewnienia pomyślności, którą wróżono z tego, kto jako pierwszy w Nowy Rok przyjdzie do gospodarstwa.
Pecha przynosiła kobieta, dlatego dbano, by pierwszymi gośćmi byli mężczyźni. Na wszystkich czekały zastawione stoły, na których nie brakowało chleba i noworocznych kołaczy.
Kołacze noworoczne miały wyjątkową formę. Były zdobione figurkami zwierząt, ludzi oraz gałązkami. Wszystko to robiono, by zapewnić sobie szczęście w nadchodzącym roku.
Pamiętamy, że w sylwestra nie sprzątano, by nie wymieść szczęścia. Można to było zrobić przed świtem w Nowy Rok, zwyczaj ten nazywano wymiataniem biedy.
Śmieci wynoszono na drogę, a gałązki świerkowe, których używano do zamiatania, wkładano w płot. Jeżeli w domostwie znajdowała się panna na wydaniu, sprawdzano później czy świerczyna została zabrana przez chłopców. Gdy tak się stało, był to znak, że jeszcze tym roku można szykować się na wesele.
Opracowano w oparciu o: https://www.nocowanie.pl/tradycje-sylwestrowe-i-noworoczne-w-polsce.html.
