Przejdź do treści

Sytuacje stresowe w życiu Rodziców osób z niepełnosprawnościami

Autor: Tomasz Wojczak

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, prezentujemy Wam czwarty wywiad dotyczący tego, jak rodzice osób z niepełnosprawnościami radzą sobie ze stresem. Tym razem moją rozmówczynią jest moja Ciocia – Anna Staszak, która od lat wychowuje mojego Kuzyna Michała, który choruje na epilepsję.

Tomasz Wojczak: Czy towarzyszy Cioci w codziennym życiu lęk o to co stanie się z Michałem po tym jak Cioci zabraknie?

Anna Staszak: Myśli o życiu syna po mojej śmierci towarzyszą mi nieustannie wraz z lękiem o to, jak długo będziemy w stanie się nim opiekować. Z wiekiem stajemy się słabsi oraz mniej sprawni fizycznie i psychicznie. Często zadaję sobie również pytanie: Co się wydarzy, gdy ja lub mój mąż zachorujemy? Jedna osoba nie poradzi sobie z opieką nad chorym współmałżonkiem i niesamodzielnym, niepełnosprawnym dorosłym człowiekiem. Zastanawiam się często: Jak długo wystarczy nam sił i zdrowia by zapewnić synowi opiekę w domu? Mam świadomość, że syn będzie musiał kiedyś zamieszkać w placówce opiekuńczej dla osób niesamodzielnych. Nie widzę innej możliwości dla niego i tak pewnie się stanie. Mam tylko nadzieję, że trafi do ośrodka w którym będzie miał zapewnioną dobrą opiekę. Jest to moje największe marzenie. Chciałabym również, żebyśmy mogli jeszcze cieszyć się wspólnym życiem jak najdłużej. To moje drugie wielkie marzenie. Trzeba żyć tak, by skupiać się na,” tu i teraz ” i cieszyć się z każdego dnia.

T.W.: Jakie zachowania Michała są dla Cioci źródłem stresu?

A.S.: Michał jest chory na epilepsję, co stwarza ciągłą obawę przed wystąpieniem ataku. Napad może pojawić się w domu, na spacerze lub w nocy, w trakcie snu. Ta obawa i związany z nią stres towarzyszą mi nieustannie. Ataki niestety zdarzają się często i zawsze jest to dla nas trudna sytuacja. Michał musi być objęty całodobową opieką. Jest niesamodzielny i wymaga ciągłej pomocy w każdym aspekcie życia codziennego. Mój syn jest też nieprzewidywalny w swoim zachowaniu, co stwarza wiele sytuacji stresowych, do których dochodzi zwłaszcza poza domem. Michał nie lubi tłoku, hałasu i każde wyjście z domu jest wielką niewiadomą związaną z tym, jak się zachowa. Nie można przewidzieć, jak Michał zareaguje na lekarza, czy da sobie pobrać krew, zrobić badanie czy też zastrzyk. Mój syn niechętnie opuszcza również Środowiskowy Dom Samopomocy, którego jest uczestnikiem. Od kilku lat Michał stał się osobą zamkniętą w sobie i wycofaną. W domu najlepiej robi to, co lubi i umie. Niestety stres towarzyszy nam nieustannie. Nigdy nie wiadomo jak się syn zachowa, jak zareaguje na daną sytuację czy to w domu czy poza nim.

Michał bywa też agresywny, więc nie można nic na siłę forsować. Lepiej odpuścić i nie reagować frustracją czy zdenerwowaniem. Żadnego krzyku, czy też złości bo to tylko pogorszy sytuację. Tak naprawdę tylko spokój i opanowanie pozwalają nam przetrwać te stresujące sytuacje.

T.W.: Czy ma Ciocia jakieś skuteczne sposoby na poradzenie sobie z tymi sytuacjami stresowymi?

A.S.: Najlepiej byłoby w ogóle unikać tych stresujących sytuacji. Ale tak się nie da.  Wszystkiego też nie da się przewidzieć. Staram się dostrzegać trudne sytuacje i im zapobiegać. Dobrze znam Michała i wiem, jakie są jego reakcje, ale mimo to zawsze towarzyszy mi stres. Bo może być różnie. Mogę sobie nie poradzić. Nie mam niestety skutecznych sposobów na poradzenie sobie z tymi zdarzeniami. Na przykład: jeżeli wyszliśmy z domu do lekarza na umówioną wizytę, to nie znaczy, że na pewno zostaniemy przyjęci i wejdziemy do gabinetu. I tak może być w każdej sytuacji. Czasami w nagłych przypadkach musimy stosować dodatkowo środki uspokajające i wyciszające.

T.W.: Czy Ciocia ma jakieś ulubione sposoby na regenerację i odpoczynek w codziennym życiu?

A.S.: Od czasu gdy przestałam pracować przebywam z synem więcej czasu. Moim zdaniem i najlepszą receptą na regenerację jest wyciągnięcie Michała  na długi spacer, najlepiej do pobliskiego lasu. Są też chwile, gdy sama muszę wyjść z domu i przewietrzyć głowę. Ale staram się jak najwięcej wychodzić czy też wyjeżdżać razem z moim dzieckiem. Póki jeszcze mamy takie możliwości. Gdy syna nie ma w domu, wykorzystuję ten czas na wykonanie obowiązków domowych. Ale i to mi daje odpoczynek. Gotuję coś smacznego lub piekę ciasto. Teraz już nic nie muszę , nie muszę się spieszyć, mogę zmieniać plany zależnie od sytuacji. Najważniejsze jest nasze wspólne zadowolenie i dobre relacje!

T.W.: Serdecznie dziękuję za rozmowę!

A.S.: Dziękuje również!

Wywiad został zrealizowany w ramach projektu zatytułowanego „Wsparcie i wzmocnienie opiekunów nieformalnych – program przeciwdziałania wypaleniu opiekuńczemu”, który współfinansowany jest ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego.

Okres realizacji projektu: 01.04.2025r. – 31.12.2025r.

Całkowita wartość projektu: 78 700,00 zł.

Dodaj komentarz