Przejdź do treści

Zmiany w WTZ-ach coraz bliżej

Grafika: ikonki symbolizujące różne aktywności

Autor: Martyna Sergiel

Przedstawiciele Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podjęli pracę nad projektem ustawy, który ma znacząco pozmieniać sposób funkcjonowania Warsztatów Terapii Zajęciowej (WTZ).

Inne zasady mają za zadanie zwiększenie aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnościami i wprowadzenie większej rotacji uczestników.

Ingerencja w dotychczasowe reguły wywołuje obawy między innymi opiekunów osób z niepełnosprawnością intelektualną, biorących udział w zajęciach we wspomnianych WTZ-ach.

Opiekunowie mają obawy, że ich podopieczni stracą nierzadko jedyne miejsce, gdzie mogą spędzać czas, uczyć się nowych rzeczy i rozwijać zdolności społeczne. Dla nich brak możliwości uczęszczania do WTZ-ów oznacza zamknięcie w swoich mieszkaniach.

Projekt o numerze UD348, za który odpowiadał wiceminister Łukasz Krasoń, Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych, ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w pierwszym kwartale 2026 roku. Nowe przepisy opierają się na wnioskach z pilotażowego programu „Aktywni niepełnosprawni”, który obnażał niedociągnięcia aktualnego systemu.

Analiza rządowa wskazuje bez wątpienia: w wielu tego rodzaju placówkach zbyt dużą rolę przywiązuje się do „tradycyjnie ukształtowanego rozróżnienia na pracownie wspierające rehabilitację społeczną”, a zbyt małą do realnego zbliżenia uczestników do rynku pracy. Problemem jest niska rotacja – według danych PFRON w wielu województwach ponad połowa uczestników przebywa w warsztatach dłużej niż 8 lat.

Rząd chce to zmienić poprzez standaryzację diagnozy oraz ułatwienie procedur przy przyjęciach. Tutaj środowisko jest zgodne.

Na poparcie zasługuje uproszczenie i racjonalizacja systemu ocen poprzez rezygnację z obowiązkowych ocen półrocznych oraz uregulowanie zasad przyjmowania uczestników, w tym odejście od zapisu o konieczności posiadania wskazania do terapii zajęciowej – zauważa na łamach portalu www.niepelnosprawni.pl Andrzej Grzeszczyk, Członek Prezydium Ogólnopolskiego Forum Warsztatów Terapii Zajęciowej.

Zgadza się z nim Tatiana Kossakowska, kierownik WTZ Stowarzyszenia Otwarte Drzwi:

Zniesienie obowiązku posiadania w orzeczeniu wskazania do terapii zajęciowej to bardzo dobry pomysł. Ten warunek przyjęcia wywoływał problemy i wiele osób rezygnowało z kandydowania do naszego WTZ, bo nie miały tego w orzeczeniu.

Największe kontrowersje budzi propozycja ograniczenia czasu pobytu w warsztacie. Zgodnie z projektem, „trzykrotna kompleksowa ocena realizacji indywidualnego programu rehabilitacji kończy uczestnictwo osoby niepełnosprawnej w warsztacie”.

W praktyce oznacza to maksymalnie sześć lat i sześć miesięcy pobytu.

Tutaj opinie praktyków są znacząco odmienne. Część z nich popiera tę drogę wskazując na zjawisko stagnacji. – To jest dobry pomysł, obligatoryjne skreślanie z listy uczestników po 6 latach – ocenia Tatiana Kossakowska. – Od lat obserwujemy, że pobyt w naszym WTZ dłużej niż 4-5 lat najczęściej nie przynosi już rezultatów.

Zupełnie inne zdanie ma jednak Andrzej Grzeszczyk, który w imieniu Ogólnopolskiego Forum WTZ zwraca uwagę na zagrożenia tego rodzaju rozwiązania.

– Rozwiązanie to nie uwzględnia zróżnicowanych potrzeb oraz indywidualnego tempa funkcjonowania osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób z niepełnosprawnością intelektualną czy zaburzeniami psychicznymi – podkreśla Grzeszczyk.

Ekspert zaznacza, że dla wielu osób WTZ to jedyna stabilna forma wsparcia, a rehabilitacja ma tam charakter ciągły, ukierunkowany nie na „wyjście z systemu”, lecz na utrzymanie funkcjonowania lub minimalizację regresu.

W praktyce wprowadzenie sztywnego limitu może prowadzić do przymusowego opuszczania WTZ przez osoby, które nadal wymagają terapii, przy braku realnych alternatyw. Sześć lat jako uniwersalny okres rehabilitacji należy uznać za rozwiązanie abstrakcyjne i niewykonalne– dodaje Grzeszczyk w rozmowie z dziennikarzami portalu Niepelnosprawni.pl.

Projekt zakłada wprowadzenie tzw. „miękkiego lądowania”. Uczestnik, który podejmie pracę, będzie miał prawo do powrotu do WTZ w przypadku porażki. Jednak mechanizm ten budzi wątpliwości zarówno finansowe, jak i natury etycznej.

Tatiana Kossakowska ostrzegała, że obniżanie dofinansowania na „puste miejsce” nie zachęca do trzymania go dla absolwenta. Z kolei Andrzej Grzeszczyk zwraca uwagę na inny, ludzki wymiar tego problemu. Jeśli warsztat przyjmie kogoś nowego na miejsce osoby próbującej sił w pracy, powstaje konflikt.

Przyjmowanie nowego uczestnika na miejsce osoby czasowo podejmującej pracę, ze świadomością, że po kilku miesiącach będzie on musiał opuścić warsztat w związku z powrotem byłego uczestnika, należy uznać za rozwiązanie niemoralne i sprzeczne z zasadą podmiotowego traktowania osób z niepełnosprawnościami – powiedział dziennikarzom portalu Niepelnosprawni.pl Andrzej Grzeszczyk.

Ekspert przypomina, że środowisko WTZ wypracowało swoje własne standardy: możliwość próby pracy przez 4 miesiące z zachowaniem miejsca w WTZ, co dawało poczucie bezpieczeństwa bez wymogu podejmowania „etycznie wątpliwych” decyzji organizacyjnych.

Mimo różnic w ocenie limitów czasowych, obie strony dyskusji pozytywnie oceniają nacisk na praktykę. – Wzmocnienie elementów rehabilitacji zawodowej, w szczególności poprzez praktyki zawodowe i staże, może realnie poprawić szanse części uczestników na rynku pracy – kwituje Grzeszczyk.

Prace nad ustawą trwają. Ostateczny kształt przepisów poznamy prawdopodobnie w 2026 roku. Kluczowe pozostaje pytanie: czy Ministerstwo wysłucha głosów ostrzegawczych płynących ze środowiska, które obawia się, że wylanie dziecka z kąpielą pozbawi wsparcia tych, dla których rynek pracy pozostaje nieosiągalny.

Opracowano na podstawie: https://niepelnosprawni.pl/artykuly/zmiany-w-funkcjonowaniu-wtz-rzad-pracuje-nad-projektem-ustawy.

Dodaj komentarz