Nie żyje Jerzy Omelczuk

zdjecie do podglądu
Grafika: zdjęcie Jerzego Omelczuka i Jego motto: Twórca nie tworzy, aby żyć, lecz żyje, aby tworzyć

W piątkowe popołudnie dotarła do naszej redakcji smutna wiadomość. Nie żyje Jerzy Omelczuk.

Jurek, kiedy odszedł, miał 63 lata, Urodził się w 1957 roku w Siemiatyczach, z dziecięcym porażeniem mózgowym.

Malować ustami zaczął jako dziecko. Jego nauczycielami byli Andrzej Grzelachowski, polski plastyk i Danuta Kaniewska. Najczęściej malował olejem.

Od 1982 należał do Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami, a w roku 1993 rozpoczął współpracę z Wydawnictwem „Amun".

W roku 2001 z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odebrał odznaczenie „Zasłużony działacz kultury".

O sobie i swojej twórczości mówił: „…Inspiruje mnie wszystko - nawet rozmowa z innym człowiekiem. Nie mam swojego ulubionego tematu. Wciąż poszukuję czegoś nowego. Zresztą nawet wielcy także poszukiwali. Nie określiłem, jaką sztukę mam tworzyć. Wiem, że wciąż się rozwijam… To jest moje życie. Nie potrafiłbym bez tego żyć. Staram się powiedzieć wszystko za pomocą obrazu. Malując obraz dla kogoś, wkładam w to siebie. To moja pasja. Z tego żyję i tym żyję.. Kiedy sprzedaję obraz, czuję się, jakbym tracił kawałek siebie samego… Reaguję żywo na to, co się wokół mnie dzieje… Przynależność do Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami to dla mnie ogromne wyróżnienie. Włożyłem wiele wysiłku i zrobiłem wszystko, żeby do tego dojść".

Trudno wymienić wszystkie tytuły obrazów Jerzego Omelczuka. Jego autorstwa były między innymi portrety naszych Prezydentów prezentowane w Sejmie RP, cykl historyczny związany z trylogią Henryka Sienkiewicza, portret Papieża Świętego Jana Pawła II i ukończony w 2018 roku cykl pod tytułem Wielcy Polacy.

Jurku, głęboko wierzę, że tam, gdzie odszedłeś też będziesz malował.

Komentarze