Autor: Martyna Sergiel
Planowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia cięcia finansowania operacji zaćmy mogą przynieść efekt przeciwny do zamierzonego – zamiast oszczędności wydłużą się kolejki i pogorszy dostęp do leczenia.
Prof. Marek Rękas w rozmowie z dziennikarzami „Gazety Wyborczej” przekonuje, że system wymaga zmian, ale nie w takiej postaci.
Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiada modyfikacje w finansowaniu operacji usunięcia zaćmy, w tym obniżenie stawek za zabiegi przekraczające limit.
Choć szczegóły nie są jeszcze znane, NFZ oblicza wynikające z tej decyzji oszczędności na około 200 mln zł rocznie.
Pomysł spotkał się z dużą krytyką środowiska okulistów. Prof. Marek Rękas, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki, w rozmowie z Gazetą Wyborczą podkreśla, że takie działanie może okazać się „krokiem w przeszłość”.
W jego opinii ograniczenie finansowania przełoży się na mniejszą liczbę wykonywanych zabiegów, a w konsekwencji doprowadzi do powrotu kolejek, które w ostatnich latach udało się znacząco zniwelować.
Prof. Rękas nie zaprzecza istnieniu potrzeby szukania oszczędności w systemie ochrony zdrowia. Chce zwrócić jednak uwagę na fakt, że powinny one wypływać ze sprawniejszej organizacji i racjonalizacji świadczeń, a nie z hamowania dostępu do leczenia.
Jako przykład Profesor podaje nadliczbowe przeprowadzanie badań diagnostycznych, które często nie są niezbędne. W jego ocenie lepsza kwalifikacja pacjentów oraz większa odpowiedzialność lekarzy za zlecanie badań mogłyby przynieść realne oszczędności bez szkody dla pacjentów.
Również w okulistyce problemem bywa wykonywanie badań „na zapas” lub kierowanie pacjentów na procedury, które nie zawsze są potrzebne.
W opinii eksperta system powinien premiować jakość leczenia i trafność decyzji klinicznych, a nie liczbę wykonanych procedur.
Konsultant krajowy zwraca też uwagę, że nie każda operacja zaćmy przebiega tak samo. Proste zabiegi wykonywane w trybie jednodniowym mocno różnią się od bardziej wymagających przypadków leczonych w ośrodkach klinicznych.
Do tych drugich trafiają pacjenci z powikłaniami lub dodatkowymi schorzeniami, a same operacje często są szalenie kosztowne. Ponadto, w szpitalach klinicznych prowadzi się szkolenie młodych lekarzy, co również wpływa na koszty i skuteczność przeprowadzanych operacji.
Prof. Rękas akcentował na łamach Gazety Wyborczej, że system finansowania powinien uwzględniać te rozbieżności, a także premiować jakość, np. niższy odsetek powikłań. Aktualne propozycje zmian tego nie uwzględniają.
Wbrew opiniom pojawiającym się w debacie publicznej, w naszym kraju nie przeprowadza się najwięcej operacji zaćmy na Starym Kontynencie. Jak wskazuje specjalista, w Polsce wykonuje się ok. 900 zabiegów na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w Niemczech, Francji czy Włoszech wskaźniki są znacznie większe.
Co więcej, w Polsce obowiązują bardziej restrykcyjne kryteria zakwalifikowania się do operacji, co oznacza, że część pacjentów musi czekać na pogorszenie wzroku, zanim zostanie przyjęta.
Wprowadzenie ograniczeń pieniężnych może ten problem pogłębić. W rezultacie pacjenci będą dłużej czekać na operację lub częściej decydować się na leczenie prywatne.
Jak konkluduje prof. Rękas, oszczędności powinny ułatwiać dostęp do leczenia, a nie go umniejszać.
Opracowano na podstawie: https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Konsultant-krajowy-o-cieciach-w-operacjach-zacmy-beda-kolejki-i-wiecej-klientow-w-prywatnych-klinikach,283983,1.html.
