Przejdź do treści

Parastrzelectwo: brązowy medal dla Szymona Sowińskiego!

Zdjęcie: Szymon Sowiński z trenerem

Autor: Martyna Sergiel

Szymonowi Sowińskiemu udało się wywalczyć brązowy medal Mistrzostw Świata w Parastrzelectwie Sportowym.

Rywalizacja wystartowała 10 września w Changwon w Korei Południowej. Razem z Maciejem Burzyńskim i Kacprem Pierzyńskim do kompletu dodali brązowy krążek w rywalizacji drużynowej.

– Z kwalifikacji do finału wszedłem na ósmym miejscu, ostatnim możliwym – opowiada na łamach portalu www.paralympic.org.pl Szymon Sowiński.

– Atmosfera była nerwowa, bardzo dużo 9.9, czyli prawie dziesiątka, ale strata punktów, udało się natomiast wejść do finału, a tam wszystko się resetuje i zaczynamy od zera.

Szymon Sowiński umie jednak rozgrywać finały. To właśnie w tej konkurencji – P3 pistolet sportowy na dystansie 25 m – udało mu się wywalczyć pierwszy w polskiej historii medal Igrzysk Paralimpijskich w parastrzelectwie – srebro w Tokio 2020.

– W finale na pozycji medalowej byłem w zasadzie cały czas, natomiast koledzy z Chin okazali się tym razem jeszcze lepsi i to oni w końcu zajęli pierwsze dwie lokaty – mówi dziennikarzom portalu www.paralympic.org nasz reprezentant.

Trzeba przyznać, że koledzy z Chin to nie byle kto. Yang Chao, który zdobył pierwsze miejsce, to mistrz paralimpijski z Paryża 2024 w tej konkurencji, a Huang Xing, który zakończył rywalizację ze srebrem, to zwycięzca z Igrzysk w Tokio 2020 i Rio de Janeiro 2016.

Na pewno na rękę był im fakt, że Mistrzostwa odbywają się w ich rejonie świata, ale Szymon Sowiński podkreśla, że dla niego nie ma znaczenia miejsce rozgrywania zawodów. To zawodowiec w każdym calu.

– Aklimatyzację zrobiłem sobie jeszcze w domu, żeby być jak najlepiej przygotowanym – podkreśla.

– Wstawałem o 4:00 rano, w samolocie spałem od razu, żeby już być wypoczętym. Przylecieliśmy na godz.9:00 tutejszego czasu, jeszcze sześć godzin jechaliśmy autobusem, w którym nie spałem już w ogóle. Zasnąłem dopiero tak, jakby to był normalny tryb w domu.

Mistrzostwom nasz zawodnik podporządkował nawet swój sposób odżywiania. Od dwóch miesięcy jest na diecie keto, trochę szkoda mu więc specjałów koreańskiej kuchni.

– Trochę mi żal, bo mam akurat takie karteczki na kolację w takiej wielkiej restauracji, w której można brać, co tylko się chce, a ja niestety biorę jedną czterdziestą tego, co tam leży. Coś za coś. Ale ostatniego dnia, jak już będę po startach, na pewno spróbuję wszystkiego.

W Mistrzostwach Świata w Korei uczestniczy rekordowa liczba 324 parastrzelców z 53 państw. Walka trwa nie tylko o tytuły, zaczynają się już także kwalifikacje do Igrzysk w Los Angeles 2028. Szymon Sowiński skupia się jednak na razie na tym sukcesie i kolejnych startach, bo w następnych dniach będzie miał jeszcze szanse medalowe.

– Przede wszystkim bardzo się cieszę z tego medalu, bo u nas granica naprawdę jest niezwykle cienka – powiedział dziennikarzom Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.

– Wejść do finału a nie wejść, wśród 30 osób, to nie jest takie proste do zrobienia. Potem znów zaczynamy od zera i również, w pistolecie sportowym szczególnie, możemy cztery czy pięć razy trafić 10.1, czyli dziesiątkę, i mamy zero punktów. To jest takie trochę zaskakujące. Strzał 10.1 jest strzałem, który nie zalicza punktu, a 10.2 już zalicza. Więc w zasadzie możemy mieć i ja tak miałem, cztery punkty straty, bo wszystko jest w dziesiątce, ale tylko jedna dziesiątka jest zaliczona jako jeden punkt. Dlatego bardzo się cieszę z tego krążka. Do srebra troszeczkę zabrakło, ale to naprawdę są milimetry, czy też do złota, bo to również było bardzo blisko, w zasadzie w zasięgu ręki.

Wspólnie z Maciejem Burzyńskim i Kacprem Pierzyńskim dołożył też brąz w rywalizacji drużynowej. Wygrali Koreańczycy przed Chińczykami.

– Worek medalowy rozwiązany i należy się z tego cieszyć – konkluduje Szymon Sowiński, trzeci parastrzelec na świecie.

Gratulacje!

Opracowano na podstawie: https://paralympic.org.pl/szymon-sowinski-wystrzelal-brazowy-medal-mistrzostw-swiata-druzyna-takze-na-trzecim-miejscu/.

Dodaj komentarz