Autor: Martyna Sergiel
Do Biedronki, Lidla i innych tak zwanych dyskontów każdego dnia przychodzą miliony Polaków.
Czy ktoś jednak kiedyś pomyślał nad tym,dlaczego w tego rodzaju sklepach nie ma toalet dostępnych także dla klientów? Tę kwestię postanowił wziąć pod lupę poseł PiS Jan Warzecha, który przyznaje, że dostaje wiele pytań w tej problematycznej sprawie.
Pomimo faktu, że na co dzień się nad tym się nie głowimy, brak dostępnych dla klientów toalet w marketach i dyskontach to wyzwanie, zwłaszcza jeżeli chodzi o seniorów, kobiety w ciąży czy osoby z niepełnosprawnościami.
Twórca interpelacji poselskiej podkreśla, że sklepy robią błąd, milcząc na ten temat, bo dotyka on także rodzin z dziećmi oraz osób mających choroby wymagające częstych wizyt w toalecie – nie tylko w domu, ale również po wyjściu np. na miasto.
Parlamentarzysta jest dociekliwy i postanowił skierować szereg pytań do rządzących. Wśród nich było też wahanie dotyczące tego, czy obowiązujące przepisy nakładają na sklepy wielkopowierzchniowe obowiązek zapewnienia klientom dostępu do toalet – który miałby odnosić się do Biedronki, Lidla i innych tego typu marketów.
Sama interpelacja poselska to jeden z instrumentów, którymi posłowie mogą kontrolować aktywność rządu.
Poseł przyznaje, że otrzymuje wiele głosów od zmartwionych klientów, którym nie widzi się udostępnianie toalet w sklepach tylko dla personelu pracowniczego. Według nich tego typu postępowanie to ewidentna dyskryminacja kupujących.
Frustracja wśród klientów jest częsta, pomimo faktu, że publiczne toalety w większych miastach są stawiane w wielu publicznych przestrzeniach.
Na pierwszy rzut oka wprowadzenie tego typu przepisów ma oczywiście dużo sensu. Byłby to niezwykle ważny ukłon w stronę klientów, podnoszący komfort robienia zakupów w marketach. Jednak i tutaj powstają wątpliwości. Sklepy pewnie zasłaniałyby się kosztami, jakie musiałyby ponieść, udostępniając toalety dla klientów.
Istotną kwestią byłaby także możliwość korzystania z toalety przez osoby postronne, które wchodziłyby do sklepu tylko po to, aby odwiedzić WC, co zapewne tworzyłoby niemałe kolejki i frustrację ludzi robiących zakupy.
Czy jednak Biedronka i Lidl zamierzają przynajmniej rozważyć tę pełną znaków zapytania kwestię, również w świetle ich rywalizacji o klienta? Trwająca od dawna wojna cenowa Biedronki i Lidla udowadnia, że sieci coraz częściej konkurują udogodnieniami dla klientów, a nie tylko cenami. Czy udostępnienie toalet stanie się kolejną kością niezgody? Tego nie wiadomo.
Poseł Jan Warzecha skierował do rządu także pytania dotyczące braku udostępniania bezpośrednich numerów kontaktowych. Pyta, czy te praktyki są zgodne z zasadami ochrony konsumentów. Tak rozważał ten problem parlamentarzysta PiS-u:
– Konsument jest zmuszony do wielokrotnego osobistego udawania się do placówki handlowej, co stanowi szczególne utrudnienie dla osób starszych, niepełnosprawnych lub mieszkających daleko.
Rzeczywiście, w przypadku Biedronki, Lidla i innych sklepów klienci nierzadko nie mogą dodzwonić się do konkretnej placówki, gdyż infolinia kieruje ich do centrali sieci, gdzie kwestie lokalne dotyczące sklepu w mieście lub na wsi nie mogą zostać rozwiązane.
Warto przypomnieć jednak, że prawa konsumenta mają chronić nas właśnie w relacjach z silniejszym partnerem, jakim jest duża sieć handlowa.
Ponadto, bez względu na format sklepu — czy mówimy o hipermarkecie, czy o dyskoncie — klient ma prawo oczekiwać komfortu i bezproblemowej komunikacji.
Napisano na podstawie: https://bezprawnik.pl/toalety-w-biedronce-i-lidlu/.
