Autor: Martyna Sergiel
Wczoraj, tj. 6 października w Światowy Dzień Osób z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym na placu Wolności odbyło się wydarzenie „Dajemy zielone światło”.
Zielony to kolor nadziei, ale również barwa ludzi z MPD. Na całym świecie jest nas około 17 mln. Wczoraj pokazaliśmy swoją solidarność i tłumnie przybyliśmy przed budynek Arkadii.
Każdy miał jakiś zielony element stroju, a o dobrą muzykę zadbał zespół „Zgolusie”. Było naprawdę klimatycznie. Wydarzenie otworzyła Anna Nowak – prezeska Stowarzyszenia „Żurawinka”, a towarzyszyła jej Joanna Ślebioda wraz z Anną Marią Szymkowiak z fundacji „Akceptacja”.
Podczas eventu można było nauczyć się podstaw pierwszej pomocy. Na terenie placu stała karetka. Kto był żądny mocniejszych wrażeń, ten mógł przejechać się rikszą czy spróbować swoich sił w bocci, bo na płycie placu stworzono specjalne boisko. Zainteresowani mogli też zrobić sobie zdjęcie z jednym z filmowych Transformersów, bo taka prawie dwumetrowa postać też się pojawiła i wzbudziła sporo emocji.
Takie eventy jak te są bardzo ważne, bo pokazują, że jesteśmy i potrafimy się jednoczyć we wspólnym celu oraz sygnalizować swoje potrzeby. O wagę tego wydarzenia zapytałam też Kasię Jakubowską spotkaną wśród innych znajomych twarzy.
– To jest ważne, bo pokazujemy siebie, swoją siłę, determinację i niezależność. Jeżeli osoby takie mają możliwość korzystania na przykład z asystencji osobistej, to ta usługa właśnie takie wsparcie nam daje. To też pokazuje, że osoby z MPD chcą żyć, chcą wychodzić, pokazywać się i aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Myślę, że to jest takim głównym czynnikiem. A czego potrzebujemy? Myślę, że przede wszystkim wspomnianej już asystencji. Projekt już jest, i to bardzo istotne, chociaż to wciąż kropla w morzu potrzeb. Trzeba też podkreślić, że granica między asystencją osobistą a opieką jest w dużej mierze bardzo płynna. I mam tutaj na myśli na przykład wsparcie przy kąpieli czy czynnościach higieniczno-pielęgnacyjnych i samoobsługowych. Ja na ten moment mam 43 godziny asystencji osobistej na miesiąc i przy moim dosyć aktywnym trybie życia jest to po prostu niewystarczające. Pamiętajmy też, że społeczeństwo się teraz starzeje i nasi rodzice są już niewydolni opiekuńczo i sami też potrzebują niekiedy wsparcia. Ale jeżeli my osobiścienie wyjdziemy i nie będziemy sygnalizować naszych potrzeb i oczekiwań, to nikt za nas tego nie zrobi. A takie wydarzenia jak to pokazują, że możemy liczyć na siebie nawzajem.
Na terenie placu stanęła też tablica z pytaniem na niej: czego potrzebuje każdy z nas? Podeszłam więc do niej i bez wahania sięgnęłam po słowo „akceptacja”. Myślę, że to ważne. Tolerancja to jedynie szacunek, który nie zawiera w sobie konieczności aprobaty dla poszczególnych cech w danej osobie, natomiast akceptacja jest pełniejszą i głębszą zgodą i popieraniem kogoś takim, jaki jest. Myślę, że akceptacja to słowo-klucz wczorajszego eventu.
Niekiedy jest to wymagające, jednak należy ten proces zacząć przede wszystkim od siebie. Prościej to zrobić w gronie ludzi, którzy mają analogiczne doświadczenia życiowe. Jeżeli znamy coś z własnego doświadczenia, łatwiej jest nam to zrozumieć u drugiego.Wczorajsze wydarzenie właśnie ten istotny aspekt wzajemnego zrozumienia ukazało.
Daliśmy zielone światło. Byliśmy razem dla 17 mln ludzi w skali globu. Razem dla nadziei, że kiedy jest element wzajemnej akceptacji możemy zdziałać bardzo wiele. Razem tworzymy naszą wspólną, lepszą przyszłość. Razem w stronę nadziei na lepsze jutro.

Dzień MPD 1

Dzień MPD 2

Dzień MPD 3

Dzień MPD 4

Dzień MPD 5

Dzień MPD 6
