Autor: Martyna Sergiel
Liczba wypadków drogowych z udziałem hulajnóg systematycznie rośnie pomimo bardziej surowych przepisów.
Brakuje niezbędnej edukacji drogowej dla nastolatków i prawdziwych ograniczeń dla producentów sprzętu – piszą dziennikarze „Dziennika Gazety Prawnej”.
Statystyki są bezwzględne. W tym roku mamy już 11 ofiar śmiertelnych, co daje podobny wynik do wszystkich 12 miesięcy roku ubiegłego. Liczba wypadków stale ma tendencję wzrostową – od 543 w 2022 r. do 752 w 2024 r., w ubiegłym roku sięgając już pułapu 1158 – przypominają dziennikarze na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.
Specjaliści mówią jednym głosem: takie statystyki to już nie lampka ostrzegawcza, ale prawdziwa tragedia. A wchodzące w życie przepisy, takie jak obowiązek jeżdżenia w kaskach dla młodszych nastolatków, to raczej ograniczanie rozmiaru strat niż skuteczna walka ze zjawiskiem – wyliczają piszący dla „DGP”.
Wśród głównych powodów wypadków wskazuje się przede wszystkim na prędkość. Teoretycznie maksymalna to 20 km/godz. W hulajnodze z wypożyczalni zdjęcie blokady prędkości jest niemożliwe, ale w przypadku, kiedy pojazd jest prywatny to wówczas jest jeszcze gorzej, bo można wszystko. Osiągnięcie prędkości samochodu jadącego w terenie zabudowanym jest jak najbardziej wykonalne.
Drugi ważny czynnik to wiek kierującego. Dane jasno wskazują, że największe niebezpieczeństwo powodują dzieci i nastolatkowie – między 7. a 14. oraz między 15. a 17. rokiem życia – piszą redaktorzy gazety.
W opinii znawców same, chociażby najbardziej restrykcyjne przepisy wiele nie zmienią. Potrzebna jest jeszcze racjonalna edukacja – taka ukierunkowana na zdolność przyjmowania perspektywy innych poruszających się po chodnikach czy drogach, przewidywania ich zachowań i ich respektowania. Musielibyśmy też oczekiwać od producentów e-hulajnóg, aby stawiali granice przy „doskonaleniu” sprzętu – zauważają redaktorzy „Dziennika Gazety Prawnej”.
Jakie są urazy związane z wypadkami na hulajnogach?
Dziennikarze „Rynku Zdrowia” zapytali lekarzy o najczęstsze urazy związane z wypadkami na hulajnogach. Lista jest naprawdę spora.
Jak wskazują medycy, szczególnie niepokojące są:
- złamania kości twarzoczaszki, w tym żuchwy i oczodołów,
- urazy wyrostków kłykciowych żuchwy,
- wybicia i złamania zębów,
- rany szarpane oraz
- rzadziej – urazy typu oskalpowania twarzy.
Najbardziej drastyczne urazy po jeździe rowerem/hulajnogą elektryczną to:
- otwarte złamania twarzoczaszki z uszkodzeniem oczodołu,
- rozległe oskalpowania twarzy i owłosionej skóry głowy wymagające wieloetapowych rekonstrukcji,
- krwiaki wewnątrzczaszkowe po urazach głowy – w niektórych przypadkach kończące się interwencją neurochirurgiczną,
- zmiażdżenia kończyn z uszkodzeniem naczyń i nerwów.
Specjaliści są zdania, że sam kask to za mało. Polecaliby także:
- wyraźne ograniczenie dostępu do hulajnóg elektrycznych dla dzieci poniżej 12-14 roku życia,
- wymóg stosowania ochraniaczy na łokcie i kolana (przynajmniej dla dzieci do 16. r.ż.),
- kontrolę wypożyczalni hulajnóg – bo ich regulaminy są często fikcją, a dzieci swobodnie korzystają z urządzeń dzięki „pożyczaniu konta” dorosłych.
Opracowano na podstawie: https://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/W-tym-roku-zginelo-juz-11-osob-na-hulajnogach-Eksperci-o-powodach-sam-kask-nie-wystarczy,290157,2.html.
