Autor: Martyna Sergiel
NFZ planuje w przyszłości zmianę reguł finansowania lecznictwa uzdrowiskowego. Modyfikacja ma dotyczyć zniesienia współczynnika, który aktualnie zwiększa wartość rozliczeń za leczenie w sanatoriach o 5 procent.
Specjaliści obawiają się konsekwencji.
– Na zmianach stracą najbardziej placówki, w których dba się o wysoką jakość świadczeń – przewiduje na łamach portalu Rynek Zdrowia dr Aleksandra Sędziak, konsultantka krajowa w zakresie balneologii i medycyny fizykalnej.
Przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia mówią o zmianach zasad finansowania lecznictwa uzdrowiskowego. Niedawno został opublikowany projekt zarządzenia, z którego wypływa wniosek, że w przyszłości będzie się rezygnować ze współczynnika korygującego o wartości 1,05, stosowanego w rozliczaniu świadczeń w sanatoriach i szpitalach uzdrowiskowych. Branża szykuje pisma do Ministerstwa Zdrowia oraz NFZ i przestrzega, że zmiany odbiją się na jakości realizowanych usług i zahamują plany rozwojowe ośrodków uzdrowiskowych.
Reprezentanci NFZ-u w uzasadnieniu do projektu utrzymują, że aktualny mechanizm finansowania nie jest powiązany z jakością udzielanych świadczeń – chociaż takie są założenia stosowania współczynników korygujących.
– Nie stanowi on w ich opinii czynnika pobudzającego innowacyjność, stymulującego świadczeniodawców do poszukiwania rozwiązań dla osiągnięcia parametrów jakościowych, które będą stanowiły adekwatną odpowiedź na rosnące wymagania świadczeniobiorców –można przeczytać w projekcie.
Współczynnik został wprowadzony w 2019 r. i zwiększa wartość rozliczeń podmiotów z NFZ-em o 5 proc. Jego usunięcie pomniejszy więc przychody świadczeniodawców.
Pomysł rezygnacji z niego pojawił się już w poprzednim projekcie ustawy, przeciwko któremu środowisko także protestowało. Ludzie ze Stowarzyszenia Unia Uzdrowisk Polskich w oficjalnym piśmie do Prezesa NFZ przekonywali, że likwidacja współczynnika korygującego osłabi i tak już najsłabiej finansowany obszar ochrony zdrowia, ograniczy możliwości inwestowania ośrodków i dalszy rozwój medycyny uzdrowiskowej.
– Proponowana zmiana pozostaje trudna do pogodzenia z deklarowanym przez państwo wzmacnianiem rehabilitacji, profilaktyki, edukacji zdrowotnej oraz opieki długoterminowej nad seniorami – argumentowali reprezentanci stowarzyszenia.
Wnosili oni też o przedstawienie pełnej analizy skutków finansowych projektowanej zmiany oraz wskazanie podstawy prawnej uzasadniającej rezygnację ze współczynnika korygującego.
Prezes zarządu Unii Uzdrowisk Polskich Jerzy Szymańczyk w rozmowie z dziennikarzami Rynku Zdrowia zapowiada, że branża ponownie będzie wnioskować o utrzymanie bieżącego mechanizmu finansowania.
– Koszty funkcjonowania podmiotów uzdrowiskowych stale idą w górę. Dotyczy to zarówno kosztów wynagrodzeń personelu medycznego, jak i utrzymania infrastruktury, podatków od nieruchomości czy opłat za media. Obniżenie wskaźnika 1,05 wiązałoby się z tym, że Fundusz szuka oszczędności, bo tak to należy rozumieć, na polu, które już dzisiaj jest jednym z najsłabiej finansowanych. Na lecznictwo uzdrowiskowe NFZ wydaje zaledwie 1,09 proc. swojego budżetu – wskazuje na łamach portalu Rynek Zdrowia prezes Szymańczyk.
Unia przygotuje oficjalne wystąpienie w sprawie planowanych cięć do Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Będziemy wnioskować o utrzymanie obecnego wskaźnika finansowania, gdyż zniesienie go pomniejszy nasze przychody o 5 proc. w sytuacji stale rosnących kosztów – zaznacza prezes stowarzyszenia.
Jak to może odbić się na kuracjuszach? Nie przełoży się na wysokości opłat za wyżywienie i zakwaterowanie, gdyż te drobiazgowo określają osobne akty prawne. Tak samo jak liczbę wykorzystywanych w leczeniu zabiegów.
Eksperci obawiają się natomiast, że cięcia w finansowaniu odbiją się na jakości zabiegów i część ośrodków zacznie odchodzić od kosztowniejszych, ale przynoszących lepsze efekty leczenia, przesunie w czasie remonty i inwestycje.
Podmioty uzdrowiskowe na pewno będą starały się zrobić wszystko, aby kuracjusz nie ucierpiał, ale ekonomia rządzi się swoimi prawami i będą zmuszone szukać oszczędności w innych dziedzinach działalności. W pierwszej kolejności sądzę, że ograniczą remonty, planowane inwestycje w infrastrukturę i odtwarzanie bazy leczniczej – wylicza na łamach portalu Rynek Zdrowia prezes Szymańczyk.
Dr Aleksandra Sędziak, naczelna lekarz uzdrowisk województwa dolnośląskiego i konsultantka krajowa w dziedzinie balneologii i medycyny fizykalnej, zwraca z kolei uwagę na argumentację Funduszu broniącą projektowane zmiany.
– Jednym z argumentów, który pojawia się w uzasadnieniu jest brak widocznego wpływu współczynnika korygującego na jakość świadczeń. Problem w tym, że według mojej wiedzy, nikt tego nie mierzy. Trudno wskazać badania lub analizy, które pozwalałyby taką tezę postawić – zaznacza ekspertka.
– W mojej ocenie podmioty realizują świadczenia zgodnie z wymogami, inwestują, poprawiają jakość wyżywienia, leczenia, zatrudniają wykwalifikowany, bardzo kosztowny personel. Nie dostrzegam przesłanek ku temu, aby mówić, że tej jakości nie ma – twierdzi.
Podkreśla ona także, że jeżeli NFZ odwołuje się do przepisów dotyczących jakości w ochronie zdrowia, to powstaje pytanie: według jakich kryteriów ta jakość miałaby być oceniana?
– Nie ustalono dotychczas żadnych kryteriów jakościowych dla lecznictwa uzdrowiskowego ani standardów akredytacyjnych, które pozwalałyby stwierdzić, że dana placówka zachowuje określony poziom jakości, a inna go nie ma. Dlatego to uzasadnienie NFZ dla wprowadzanych zmian jest niekoniecznie trafne – uważa ekspertka.
Przy czym przyznaje, że nie wszędzie jakość świadczeń jest identyczna, a okoliczności dodatkowo komplikuje obowiązujący sposób rozliczania świadczeń w sanatoriach. Są wciąż rozliczane w systemie osobodni, co nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów udzielanych świadczeń. A różnice mogą być duże.
– W ramach jednego osobodnia mamy określoną tylko liczbę procedur do wykonania, a stawka jest taka sama niezależnie od tego, jakie są to procedury i jak bardzo są kosztochłonne. Tymczasem część zabiegów balneologicznych – wykorzystujących naturalne surowce lecznicze, wodę czy borowinę, wiąże się ze znacznymi kosztami.
System nie uwzględnia też stanu zdrowia pacjenta i specyfiki problemu, z którym trafia na leczenie. Dlatego jestem zwolenniczką wprowadzenia do lecznictwa uzdrowiskowego Jednorodnych Grup Pacjentów (JGP), które pozwoliłyby różnicować finansowanie w zależności od kosztów procedur w danej grupie, jak i od problemu zdrowotnego i potrzeb pacjenta – tłumaczy dr Sędziak.
Jeżeli NFZ nie różnicuje dziś finansowania w zależności od faktycznie zrealizowanych procedur, część placówek – jak przyznaje ekspertka, może stosować najtańsze zabiegi, a te nie zawsze pozwalają na osiągnięcie optymalnych i oczekiwanych efektów w kwestii zdrowia.
– Dlatego obawiam się, że na zniesieniu współczynnika stracą najbardziej ośrodki dbające o wysoką jakość świadczeń. Takie, które nie włączają do pakietu procedur tzw. kuracji pitnej, a bardziej kosztochłonne np. kąpiele – podsumowuje ekspertka.
Poza zmianą mechanizmu finansowania NFZ w projektowanym zarządzeniu zrezygnuje z planowanego wcześniej zobowiązania świadczeniodawców do udzielania świadczeń w zakresie wszystkich kierunków leczniczych przewidzianych dla danego uzdrowiska.
W czerwcu przedstawiciele branży zwracali się do Ministerstwa Zdrowia z wnioskiem między innymi o zbadanie zgodności z prawem przepisów rozszerzających ich obowiązki. W efekcie Fundusz wycofał się z tego zapisu.
W praktyce oznacza to, że sanatoria będą miały większą swobodę w zakresie organizacji udzielanych przez siebie świadczeń.
Aktualnie projekt zarządzenia jest konsultowany i zainteresowane strony mogą zgłaszać do niego swoje wątpliwości.
Jeśli NFZ nie wycofa się z proponowanych zmian w finansowaniu, będą one stosowane do rozliczania świadczeń udzielanych od 1 stycznia 2027 r.
Opracowano na podstawie: https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Sanatoria-dostana-mniej-pieniedzy-z-NFZ-Zmiany-odbija-sie-na-pacjentach,288313,1.html.
