Jakub Plączkowski i jego męski punkt widzenia

Zdjęcie: Jakub Plączkowski podpisujący swoje prace

Jakuba Plączkowskiego niektórzy nazywają wrocławskim Nikiforem. Zaintrygowana wystawą, którą wciąż można oglądać w murach Galerii Tak w Poznaniu postanowiłam sprawdzić, jak bardzo uzasadniony jest ten pseudonim artystyczny.

Wernisaż przyciągnął wielu zainteresowanych, w tym dniu trudno było swobodnie poruszać się w przestrzeni obiektu, spory tłum świadczył nie tylko o renomie artysty, która dotarła ze Śląska do Wielkopolski, ale również o ciekawości, podobnej do mojej własnej, jaką podzielała tego wieczoru duża liczba oglądających.

Porównanie do Nikifora padło wielokrotnie i chociaż, wynika ono w głównej mierze chyba z sąsiedztwa nurtu tych dwóch malarzy, jako przedstawicieli sztuki artystów naiwnych, tak zwanych prymitywistów, myślę, że nie ma dla docenienia czyichś dzieł większego komplementu niż porównanie do swoich Mistrzów i Poprzedników.

Obrazy przyciągały jak magnes, i co ważniejsze, frapowały, zostawiając w głowie raczej rój znaków zapytania niż gotowych odpowiedzi czy rozwiązań.

Rysunki, miały jak dla mnie lekko komiksowy charakter, i o to właśnie postanowiłam zapytać Sławomira Kuśnierza – artystę rzeźbiarza i kuratora poznańskiej wystawy w Galerii Tak.

– Chociaż nie czuję się w żaden sposób znawcą twórczości Jakuba Plączkowskiego, muszę przyznać, że to nie jest mój pierwszy kontakt z tego rodzaju sztuką. Jestem gorącym zwolennikiem propagowania takich artystów, ponieważ uważam, że poprzez swoją szczerość przekazu, w gruncie rzeczy powstaje dużo mocniejsze w odbiorze dzieło. Bywa, że właśnie wskazany autentyzm czyni taką sztukę po prostu intensywniejszą czy silniejszą od prac profesjonalnych artystów – mówi Sławomir Kuśnierz.

– Myślę, że Jakub Plączkowski zainteresował się komiksem w celu odnalezienia swojej formy, jednak na tym ta historia się kończy, nie będę doszukiwał się motywów, których tutaj nie widzę, raczej zwrócił bym uwagę na to, co dzieje się w jego głowie czy umyśle.

– Zresztą, zapytany o swoje inspiracje artysta, sam wskazywał na wewnętrzny świat. Dla mnie jest to sztuka męska, Jakub jest człowiekiem wyzwolonym, bez jakiegokolwiek skrępowania kulturowego czy wewnętrznych barier. Moim zdaniem porównywanie tego malarza do Nikifora wzięło się stąd, że w tej chwili na wrocławskiej scenie sztuki jest on jednym z najbardziej liczących się twórców. Nie ma żadnych dodatkowych analogii, które łączyłyby tych dwóch artystów – dodaje rzeźbiarz.

Mimo że być może porównanie do Nikifora jest lekko przesadzone, gorąco zachęcam do obejrzenia wystawy. Można przy okazji poznać inny świat, który ma, jak to ujął cytowany powyżej Sławomir Kuśnierz, swoje źródło w myślach. Tak, jak gdyby te prace stanowiły cienki pomost pomiędzy wyobrażonym uniwersum autora, a rzeczywistością. Warto się nad nimi pochylić, choćby po to, by poznać męski punkt widzenia.Zawsze szczery do bólu.

Inicjatorem wystawy w Wielkopolsce jest Zbyszko Chmara.

Dzieła Jakuba Plączkowskiego można oglądać w budynku Galerii Tak – SNT, przy ulicy Mielżyńskiego 27/29 w Poznaniu. Wstęp wolny.

Dodaj komentarz