Leki przy leczeniu zaburzeń psychicznych – dobro czy zło konieczne?

Zdjęcie, rozrzucone różne tabletki

Haloperidol, perazyna, flupentiksol, kwetiapina, risperidon, sertinidol, olanzapina… Różne nazwy, różne rodzaje, różne działania, różne skutki uboczne, różne praktycznie wszystko – cel jeden, odwiecznie ten sam. Pomóc chorej psychicznie osobie „stanąć na nogi”.

Leki w psychiatrii to od zawsze temat wielu dyskusji – podawać czy nie podawać? Dobrze użyte leki mogą być pomocne jak kamizelka ratunkowa. Źle użyte – mogą jedynie pomóc zaplątać się w paski od kamizelki i… utonąć.

Praktycznie – ile ludzi, tyle opinii. Z jednej strony dobrze dobrane leki pomagają wyjść (chociaż troszkę) z choroby, zagłuszyć chęci autodestrukcyjne, czy stłumić omamy, halucynacje. No, właśnie. „Stłumić” to słowo-klucz. Przez działania niepożądane leków łatwo o to, aby człowiek zamknął się razem ze swoim wyobrażeniem na temat choroby i nie chciał potrzebnej jak powietrze terapii. Dodatkowo, wiele z leków, szczególnie starszej generacji, odbierają pacjentowi siły na walkę z chorobą…

Przygotowując ten artykuł rozmawiałam z wieloma osobami dotkniętymi jakimiś zaburzeniami psychicznymi. Jedna z osób powiedziała: „leki sprawiają, że nie jestem sobą. Jestem osobą stłumioną. Wszystkie moje uczucia i emocje zostały przyćmione przez  tabletki”. Kolejny z pytanych przeze mnie pacjentów, powiedział jednak: „to prawda, że leki w pewien sposób mogą stłumić ciebie, jednak trzeba pogodzić się z tym, że są one niezbędne do życia – pomagają w radzeniu sobie ze zwykłą codziennością”.

Jestem zdania, iż sprawa podawania leków w szpitalach psychiatrycznych – bądź co bądź – na siłę, jest złe. Odbiera pacjentowi resztki poczucia jakiejkolwiek kontroli. Z drugiej jednak strony, są przypadki, w których – dla dobra osoby hospitalizowanej – jest to niezbędne… Nie wiem jednak, co lepsze. Totalne „naćpanie” lekami, czy związanie pasami lub użycie kaftanu bezpieczeństwa… Ale o tym może… Kiedy indziej.

Oczywiście, są plusy i minusy zażywania leków. Ten artykuł nie ma na celu ani zniechęcenia, ani zachęcenia do ich zażywania – to kwestia absolutnie indywidualna. Ja, osobiście? Wolę Żyć niż Nie-Żyć. Zażywam.

Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

Logo Narodowego Instytutu Wolności

Dodaj komentarz