Kochałam, więc wymagałam

Teresę Cichą poznałam całkiem niedawno, ale o jej sukcesach słyszałam już od dłuższego czasu, odkąd działam w środowisku osób z niepełnosprawnościami.

Prednisone is a synthetic hormone used to manage a variety of inflammatory and acute diseases. Generic Andreyevskoye pfizer viagra 50mg preis tadalafil is available in the form of tablets. I’d like a phonecard, please olanzapine buy online the “x-files” star has been mum on the topic of the show, which ran for nine seasons.

The drug is a powerful treatment for acne and can be useful on a variety of other conditions. Its popularity has grown over the years as the drug has become more widely used for vardenafil zentiva preis infertility treatment throughout the world. In particular, the intestinal microbiota is a unique microbe with a high prevalence and wide diversity across the world \[[@b1]\].

To niebywałe, jak przy tak dużych sportowych osiągnięciach, można pozostać wciąż tak skromną osobą.

Rolę odgrywa tutaj chyba trudna przeszłość i świadomość, że każdy medal wywalczyła ciężką pracą.

Zapytana o sukces życiowy córki, jej mama Halina, odpowiada bez wahania o wzruszającym momencie, kiedy po wymagającym okresie dzieciństwa zapełnionym rehabilitacją, mała pięcioletnia dziewczynka zrobiła pierwsze samodzielne kroki.

Teraz Teresa Cicha to już dorosła kobieta, a jej ciało, wytrwale trenowane przez całe życie, prawie nie nosi śladów dawnych ograniczeń ruchowych.

Dzięki wsparciu rodziny oraz własnej determinacji Teresa może cieszyć się obecnie wieloma nagrodami, ale ten najważniejszy medal – walkę o zdrowie, zdobyła ona przecież wspólnie z rodzicami. I tego najcenniejszego życiowego wyróżnienia już nikt im nie odbierze. Poruszającą i niepowtarzalną historię Teresy Cichej, w której sporo było wyzwań, ale też wiele radosnych momentów związanych z rywalizacją sportową, opowiada mi mama Teresy – Halina Cicha.

Z Haliną Cichą – mamą Teresy Cichej rozmawia Martyna Sergiel.

Jak rozpoczęła się przygoda Pani córki Teresy ze sportem?

Córka, ze względu na swoją niepełnosprawność zaczęła dość późno chodzić. Lekarze zalecali jej bardzo intensywną rehabilitację przez długi okres czasu, właściwie, można powiedzieć, że leczenie Teresy trwało nieprzerwanie całe dzieciństwo. Córka w celu rehabilitacji uczęszczała na basen. Wraz z upływem czasu i mijaniem kolejnych dni, zaczęły tam tworzyć się grupy pływaków z niepełnosprawnościami – a z tych grup uformował się ostatecznie Zespół Olimpiad Specjalnych, do którego zapisaliśmy Teresę.

Nie miała Pani pewnych obaw związanych z angażowaniem Teresy w sport? Nie powstrzymywały Pani na przykład myśli, że córka może sobie nie poradzić? 

Nie, wręcz przeciwnie. Uważałam, że im więcej Teresa będzie ćwiczyć i rehabilitować swoje ciało, tym lepiej. Po dłuższym czasie uczciwych treningów zauważyłam, że córka robi coraz większe postępy.

Jakie korzyści Pani córce jako osobie z niepełnosprawnościami przynosi sport? Nie chodzi mi tutaj oczywiście o te materialne zyski, a raczej o zalety rehabilitacji i relacje społeczne.

Rzeczywiście, warto to rozróżnić, ponieważ są to rzeczy, których nie da się „przełożyć” na pieniądze.

Teresa nie ma żadnych finansowych korzyści z tego, że uprawia sport. Jednakże te inne, niematerialne zalety uprawiania sportu są nie do przecenienia!

Rehabilitacja, usprawnienie organizmu, wytrzymałość, a przede wszystkim aspekt chyba najważniejszy – socjalizacja i kontakty międzyludzkie.

Teresa, dzięki uprawianiu sportu poznała wielu rówieśników, obraca się w swoim gronie przyjaciół, również zmagających się z pewnymi ograniczeniami. Dzięki temu córka czuje się potrzebna – jest ważną częścią wspólnoty.

Obserwuje innych i widzi, że skoro Ci ludzie pomimo własnych przeszkód walczą o siebie i swoje zdrowie, to ona też może, a nawet powinna.

Na tym polega właśnie jej aktywizacja społeczna. Wspomnę tylko, że oprócz pływania córka uprawia też bowling – najpopularniejszą odmianę kręgli. Jeździ także na łyżwach, rolkach i rowerze.

Przypominają mi się słowa pewnego pedagoga. Mianowicie, Zespół Szkół Specjalnych nr 103 w Poznaniu miał kiedyś dyrektora, który już niestety nie żyje, a nazywał się Krzysztof Lausch.

Zwykł on mawiać, że od dziecka z niepełnosprawnościami należy wymagać dużo więcej niż od syna czy córki o pełnej sprawności. Dlaczego?

Po to, by te dzieci mogły w przyszłości osiągnąć zadowalający poziom samodzielności i były samowystarczalne – na takim poziomie, na jakim są w stanie to osiągnąć. Chodzi o to, by te dzieci dawały sobie radę na miarę własnych możliwości.

A gdyby Pani miała przywołać najważniejsze sukcesy sportowe córki, to na co by Pani wskazała? 

Najbardziej dumni byliśmy z córki, kiedy reprezentowała Polskę na XIV Światowych Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych w Los Angeles w 2015 roku.

Teresa zdobyła wtedy dwa złote medale! Pierwszy wywalczyła jednym punktem dla całej drużyny! Drugi, w żeńskim deblu otrzymała za niesamowitą grę wspólnie z Beatą Boncol.

Śledziliśmy całą rodziną zmagania Teresy w Internecie, bardzo przeżywaliśmy te zawody! Radość była niesamowita!

A, co uznałaby Pani za najważniejsze osiągnięcie życiowe córki?

Dla nas – jako rodziców największym osiągnięciem życiowym córki, był moment, kiedy w wieku czterech czy pięciu lat stanęła pierwszy raz na nogi.

Córka przechodziła w dzieciństwie bardzo silną padaczkę, z którą na początku trudno było sobie poradzić. Zmagaliśmy się bardzo mocno z tą okrutną przypadłością i są to nadal bardzo żywe i przykre wspomnienia. Przewalczyliśmy ten czas – obecnie padaczka córki jest uśpiona.

Jak można walczyć ze wciąż jeszcze obecnym stereotypem, że sport przeznaczony jest tylko i wyłącznie dla osób silnych fizycznie i pełnosprawnych, a nie jest osiągalny dla ludzi z niepełnosprawnościami? 

Ja myślę, że obecnie ten stereotyp już na szczęście został przełamany. Obracam się w środowisku osób z niepełnosprawnościami z oczywistych względów bycia mamą niepełnosprawnej córki.

To przeświadczenie występowało i było obecne dawniej – w latach 70.,a trwało przez całą dekadę aż do lat 80., czy nawet dłużej.

Chodzi mi tutaj nie tylko o kwestie sportu, a nawet o zwykłe wyjście z domu do społeczeństwa z niepełnosprawnym dzieckiem.

Pod koniec lat 70. zaczęłam pracować w szkole i wtedy miałam okazję zaobserwować, że kiedy w rodzinie rodziło się niepełnosprawne dziecko, często było ono izolowane i ukrywane przed światem.

Współcześnie zaszła ogromna zmiana w świadomości społecznej, jeżeli mowa o osobach z niepełnosprawnościami.

Ludzie oswoili się z ich obecnością – otworzyli się na to środowisko.

Aktualnie działa wiele organizacji pozarządowych, które oferują duże wsparcie. Osoby niepełnosprawne są zachęcane, żeby uprawiać sport.

Za przykład można by wziąć tutaj choćby piłkę nożną i ampfutbolistów czy drużynę osiągającą sukcesy w blindfutbolu i oczywiście Olimpiady Specjalne. Zmiana podejścia jest niebywała. Jednakże zawsze można i trzeba robić więcej. Należy działać, by nie stać w miejscu!

Dziękuję za pouczający wywiad i życzę pomyślności.

Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.
Logo Narodowego Instytutu Wolności

Dodaj komentarz